"Openminder. Tom I. Koty" – Magdalena Świerczek-Gryboś

Po raz pierwszy postanowiłam w zeszłym roku przeczytać wszystkie powieści nominowane do nagrody Zajdla. Prawie się udało, bo zabrakło mi czasu tylko na Dzieci burzy. Openminder to ostatnia z przeczytanych przeze mnie Zajdlowych pozycji, więc, nie przedłużając, chciałam Wam o niej skrobnąć słów kilka.

Recenzja powieści nominowanej do Nagrody Fandomu im. J. Zajdla 2019 "Openminder. Tom 1. Koty" Magdaleny Świerczek-Gryboś.

"SeeIT" - Jagna Rolska

Czasy pandemii wokół nas skłaniają do zastanowienia się, jak będzie wyglądał świat za 100 lat. Albo dwieście. I czy ludzkość wokół nas przetrwa w niezmienionym kształcie, czy jednak będziemy musieli przekształcić nieodwracalnie nasze społeczeństwa, by dostosować się do warunków dookoła nas?

Recenzja nominowanej do Nagrody Zajdla za 2019 rok powieści Jagny Rolskiej "SeeIT".

"Rytuał" – Greta Drawska

Małe miasteczko, gdzie, przynajmniej z pozoru, każdy każdego zna i wie o nim wszystko. Jednak pod z pozoru niemal idylliczną otoczką kryje się sporo tajemnic i sekretów, o których nie każdy chce mówić. Niepokój zakrada się do Piaseczna nad brzegiem jeziora Drawsko i kto wie, jakie kłopoty zwiastuje?

Recenzja pierwszego tomu serii kryminalnej Wanda Just i Piotr Dereń autorstwa Grety Drawskiej "Rytuał".

"Słowodzicielka" – Anna Szumacher

Wiecie, co to jest metajęzyk? Jeśli nie, to już spieszę z wyjaśnieniem – tak najogólniej mówiąc, metajęzyk to język służący do opisu innego języka. Upraszczając, można powiedzieć, że taka ortografia albo gramatyka są metajęzykami każdego języka. A spodziewaliście się, że może powstać metaksiążka, czyli książka o książce? Nie? No to przedstawiam Wam Słowodzicielkę od Anny Szumacher.

Recenzja powieści fantasy Słowodzicielka Anny Szumacher, wydawnictwo Dolnośląskie.

Hidra, Jord i Agni budzą się przy ognisku i są, delikatnie mówiąc, nieco zagubieni. Okazuje się bowiem, że są drużyną (to wiedzą), mają jakieś zadanie (tylko jakie?), ale brakuje im ważnej osoby – dowódcy, który zapodział się gdzieś w fabule. Cała trójka bohaterów postanawia zatem, że ich pierwszym celem będzie odnalezienie dowódcy, a potem zaczną zastanawiać się, co dalej. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, szczególnie, że fabuła wcale nie ma zamiaru być taka prosta.

Stanie na życiowych rozstajach przyjmuje czasami całkiem namacalną formę.

Tekst na okładce głosi, że historia jest podobna do Świata Dysku Terry'ego Pratchetta. Moim zdaniem – stwierdzenie sporo na wyrost, ale muszę przyznać, że Słowodzicielka to naprawdę niezła książka, przy której można spędzić miło czas i pośmiać się z perypetii bohaterów. Od samego początku zostajemy wrzuceni w środek wydarzeń, wraz z bohaterami poznajemy świat przedstawiony i prawa, jakimi się on rządzi. Nie mamy chwili na oddech, tylko pędzimy wraz z naszą trzyosobową drużyną w poszukiwaniu ich dowódcy – w końcu każda szanująca się grupa bohaterów musi mieć swojego przywódcę. Nie dość, że odkrywamy nowy świat, to nagle wpadamy do naszej rzeczywistości i spotykamy się twarzą w twarz z samą autorką powieści... A to zwiastuje kolejne problemy (w sumie to głównie dla samej autorki). Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że postaci świetnie zdają sobie sprawę, że są bohaterami książki, świetnie też rozumieją, co to jest fabuła i jakie zadanie mają w całej historii.

Krawędzie są magiczne. Kraina zakazanych czarów znajduje się na granicy rzeczy - zawsze tam, gdzie następuje ceremonia przejścia; nawet jeśli to ignorujemy lub nie jesteśmy tego świadomi.

Książka jest napisana lekkim i przyjemnym stylem. Autorka ma spore poczucie humoru, którym obdarowuje hojnie swoje postaci. Dowcip Anny Szumacher jest inteligentny i lekko absurdalny, dokładnie taki, jak lubię – trochę rzeczywiście zakrawa o poczucie humoru ze Świata Dysku, ale uważam, że autorka jeszcze powinna nad tym popracować. Akcja cały czas pędzi do przodu, nie pozwalając czytelnikowi nawet na chwilę odpoczynku, raz po raz mamy zwroty akcji i niespodziewane wydarzenia, dzięki czemu strony książki właściwie same się przewracają. Owszem, sporo tutaj przewidywalności, w końcu autorka ogrywa tutaj stare i świetnie znane motywy z fantastyki. Ostatecznie jest to jednak książka spod znaku magii i miecza, ale Szumacher bawi się tą konwencją i widać, że sprawia jej to sporo frajdy. Przypomina mi to poniekąd serię o Sadze, której pierwszy tom recenzowałam już jakiś czas temu – tam również autor bawił się fantastycznymi standardami książek, ale w nieco inny sposób.

Gdyby wiedziała, że twórczość literacka jest tak diabelnie niebezpiecznym i ryzykownym zajęciem, nigdy nie napisałaby ani słowa.

Jeśli macie ochotę na lekturę czegoś łatwego, lekkiego i przyjemnego, to śmiało sięgnijcie po Słowodzicielkę. To książka w sam raz na jeden weekend, pozwalająca się odprężyć i dostarczająca sporej dawki rozrywki. Uważam, że to naprawdę bardzo dobre otwarcie nowej serii i świetny pierwszy tom, i dlatego z całą pewnością sięgnę po kolejne, gdy tylko się ukażą na rynku. Zwłaszcza dlatego, że zakończenie jest tak mocnym cliffhangerem, że głowa mi pęka na samym myśl o nim i już tupię nogami na kontynuację.


Tytuł: Słowodzicielka

Autor: Anna Szumacher

Cykl: Słowodzicielka, tom I; seria Behemot

Wydawnictwo: Dolnośląskie

Liczba stron: 301

Rok wydania: 2019
Recenzja powieści fantasy Słowodzicielka Anny Szumacher, wydawnictwo Dolnośląskie.

"Psychoza" – Robert Bloch

Najpierw trzęsienie ziemi, a potem napięcie ma już tylko rosnąć – to zdanie zawsze kojarzy mi się z horrorami i thrillerami. Nic dziwnego, bo jest skróconą wersją tego, co powiedział Hitchock o filmach z tych gatunków. I nie bez powodu wspominam o tym genialnym reżyserze przy okazji recenzji Psychozy Roberta Blocha – to właśnie Hitchcock nakręcił znaną wszystkim ekranizację tej książki. A jak się przedstawia pierwowzór filmu?

Recenzja powieści Roberta Blocha, "Psychoza", pierwszy tom cyklu Psychoza.

"Mrok we krwi" – Paweł Kopijer

Jak wiadomo nie od dzisiaj, do debiutów mam stosunek bardzo ambiwalentny. Wiem, że każdy kiedyś zaczynał, ale sięgam po nie dość rzadko, bo zbyt często się na nich sparzyłam i przekonałam, że jednak debiutanci to nie moja bajka. Jednak nie byłabym też sobą, gdybym nie zaryzykowała po raz kolejny (w końcu: no risk, no fun) i zdecydowała się sięgnąć po debiut Pawła Kopijera, czyli Mrok we krwi.

Mrok we krwi Paweł Kopijer Trylogia Mitrys Kroniki Dwuświata

"Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli" – Radek Rak

Pierwsza połowa XIX wieku. Polska wciąż pod rozbiorami. I wciąż podzielona też wewnętrznie: na chłopstwo, chamów, i szlachetnych panów, mających rzeczywistą władzę. Skomplikowana sytuacja polityczna i stosunki społeczne sprawiają, że wystarczy jedna iskra, by wybuchło powstanie. Właśnie o takim gorącym czasie w historii Polski pisze Radek Rak w swojej powieści nagrodzonej Nagrodą Nike, Baśni o wężowym sercu albo wtórym słowie o Jakóbie Szeli.

Recenzja powieści Radka Raka "Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli"

Czytelnicze podsumowanie lutego + nowości w biblioteczce

Kolejny miesiąc za nami. Epidemia trwa w najlepsze, wielu z nas wciąż pracuje zdalnie i stara się jak najmniej wychodzić z domu, a to sprzyja czytaniu książek. Co prawda w porównaniu do stycznia przeczytałam kilka pozycji mniej, ale i tak jest zadowolona z tego wyniku. Zatem zapraszam Was na czytelnicze podsumowanie lutego. :)

Podsumowanie czytelnicze lutego 2021 roku

"Hyperion" – Dan Simmons

Na świecie są książki, które powinno się przeczytać przynajmniej raz w życiu. Książki, które zostawiają po sobie niezatarte i nie do zapomnienia wrażenie, które na zawsze zapadają w pamięć i sprawiają, że nawet po odłożeniu ich na półkę, czytelnik ciągle wraca do nich myślą. I właśnie taką książką stał się dla mnie Hyperion Dana Simmonsa.

"Przygody Sherlocka Holmesa" – Arthur Conan Doyle

Kiedy ktoś powie Londyn, większość będzie miała kilka standardowych skojarzeń: mgła, deszcz, królowa... No i on – jeden z najbardziej znanych detektywów wszech czasów, Sherlock Holmes, ze swoją nieodłączną fajką, kaszkietem i płaszczem, zawsze na tropie jakieś zbrodni i usiłujący rozwikłać kolejne zagadki kryminalne.

"Australijskie piekło" - Radosław Lewandowski [przedpremierowo]

Chyba nie ma piękniejszego widoku dla marynarza niż ten, gdy nowy, jeszcze pachnący drewnem statek zostaje zwodowany. Pierwszy, dziewiczy rejs, poznawanie nowej jednostki – to wszystko brzmi wręcz jak spełnienie marzeń. Okazuje się jednak, że w pierwszym rejsie, gdy na pokładzie jest złoto i za mało odpowiedzialnych głów, wszystko może pójść nie tak.

Czytelnicze podsumowanie stycznia + nowości w biblioteczce

Pierwszy miesiąc nowego roku już za nami. Nie wiem, jak u Was, ale u mnie ani lepiej, ani gorzej, raczej powiedziałabym, że tak samo. Nie będę ukrywać, że po szalonym zeszłym roku taka stabilizacja to nawet wyczekiwany z utęsknieniem stan. A skoro nie ma na co czekać, to lepiej się pochwalić, zatem przejdźmy do czytelniczego podsumowania minionych trzydziestu jeden dni.

Podsumowanie roku 2020

Jak to mawiali starożytni Rzymianie – było, minęło. Za nami rok 2020, rok dziwny i postawiony na głowie, z którego zapamiętamy chyba najbardziej pandemię koronawirusa i wszechobecne maseczki oraz obostrzenia. Wielu z nas zamknęło się w czterech ścianach swoich domów, pracując zdalnie i pewnie przy okazji korzystając z większej ilości wolnego czasu, w którym mogli czytać książki. Ja akurat do tych szczęśliwców nie należałam, bo pracowałam cały czas normalnie z biura... Cóż, życie. W każdym razie – witamy teraz nowy rok i miejmy nadzieję, że będzie on dużo lepszy, spokojniejszy i mniej zaskakujący niż ten poprzedni. ;)

Nie ma sytuacji bez wyjścia – recenzja "Sokoła spartańskiego" Conna Igguldena

 Czasami wydaje nam się, że trafiliśmy w sytuację bez wyjścia. Nieważne, jaki sposób rozwiązania problemu wybierzemy, to i tak nie ma się prawa udać. A potem okazuje się, że jednak istnieje możliwość ucieczki z matni, że wbrew zdrowemu rozsądkowi to wszystko może się zakończyć dobrze. Mniej więcej to samo przydarzyło się bohaterom powieści historycznej Sokoła spartańskiego Conna Igguldena.