Nie da się uciec przed przeznaczeniem – recenzja "Dzieci Húrina" J. R. R. Tolkiena

Nie da się uciec przed przeznaczeniem – recenzja "Dzieci Húrina" J. R. R. Tolkiena


Nie sposób ukryć, że Władca Pierścieni to klasyka powieści fantasy, a J. R. R. Tolkien to postać, którą każdy przynajmniej kojarzy, nawet jeśli nie jest fanem tego gatunku literackiego. Świat przedstawiony w jednej z najsłynniejszych trylogii jest jednak tak rozbudowany, że nie ogranicza się tylko do Władcy Pierścieni i Hobbita, ale też został opisany w innych książkach autora, jak chociażby Silmarillion czy Opowieści z Niebezpiecznego Królestwa. Jedną z historii, które zostały przedstawione w Silmarillionie, zredagowanym już przez syna Tolkiena, jest opowieść o dzieciach Hurina, która dorobiła się teraz ponownego polskiego wydania.
Gdy miłość i sztuka idą ze sobą w parze – recenzja "Portu macierzystego" Nory Roberts

Gdy miłość i sztuka idą ze sobą w parze – recenzja "Portu macierzystego" Nory Roberts


Każda kobieta pragnie spotkać mężczyznę idealnego – szarmanckiego, przystojnego, czułego, itd. Niestety (albo stety), takich zazwyczaj spotykamy tylko w książkach. I nie da się ukryć, że mistrzynią kreacji męskich ideałów jest Nora Roberts. Królowa romansów, jej książki sprzedały się w milionach egzemplarzy, a ona na tym nie poprzestaje, tylko tworzy kolejne. I właśnie jeden z nich, Port macierzysty, chciałam Wam przedstawić.
Co się stanie, gdy pożądanie przesłoni zdrowy rozsądek? - recenzja "Prokuratora" Pauliny Świst

Co się stanie, gdy pożądanie przesłoni zdrowy rozsądek? - recenzja "Prokuratora" Pauliny Świst


Tak zwana literatura kobieca święci teraz swoje tryumfy i szczyt popularności. Co druga recenzja, jaką widzę w internecie, to obecnie albo opinia o książce obyczajowej, albo o erotyku. Nie jestem typem, który lubi jedne albo drugie (wyjątkiem są powieści Nory Roberts, ale tylko te, gdzie obok wątku romantycznego jest też inny wątek, np. kryminał albo fantastyka), ale zdecydowałam się sięgnąć po tytuł z kobiecej literatury. Ot, tylko po to, żeby się przekonać, czy może jednak ten gatunek mi się spodoba. Padło na Prokuratora Pauliny Świst, więc możecie się sami przekonać, jakie są moje wrażenia po lekturze tej powieści.
W poszukiwaniu człowieczeństwa – recenzja "Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?" Philipa K. Dicka

W poszukiwaniu człowieczeństwa – recenzja "Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?" Philipa K. Dicka


Jeśli czytacie mojego bloga od dłuższego czasu, to dobrze wiecie, że z science-fiction mi wybitnie nie po drodze. Dlatego też sporo samozaparcia kosztowało mnie sięgnięcie po książkę jednego z czołowych pisarzy tego nurtu – Philipa K. Dicka. Tym bardziej było to dla mnie trudne, bo wiedziałam, że w moje ręce nie trafi lektura lekka i przyjemna, a wręcz odwrotnie – skłaniająca do przemyśleń i będąca wyzwaniem. Ku mojej uldze nie było jednak tak źle, jak się spodziewałam.
Zamkiem władać wcale nie tak łatwo – recenzja "Życia w średniowiecznym zamku" Josepha i Frances Gies

Zamkiem władać wcale nie tak łatwo – recenzja "Życia w średniowiecznym zamku" Josepha i Frances Gies


Któż z nas nie zwiedził chociaż raz w życiu zamku bądź jego ruin? W kraju mamy mnóstwo pięknych miejsc tego typu, że wspomnę tylko Zamek Książ w Wałbrzychu, czy ruiny zamku w Bolkowie bądź w Olsztynie (woj. śląskie), o najsławniejszym zamku krzyżackim w Malborku już nawet nie mówiąc. Odwiedzamy te zamki, słuchamy o nich, ale czy kiedykolwiek zastanawialiśmy się nad tym, jak wyglądało zwykłe życie mieszkańców tych zamków w dawnych czasach? Z odpowiedzią na to pytanie pospieszyli Joseph i Frances Gies w swojej serii Życie w Średniowieczu, której jeden z tomów nosi tytuł Życie w średniowiecznym zamku.
Niekończąca się wojna dalej trwa – recenzja "Płonących ziem" Bernarda Cornwella

Niekończąca się wojna dalej trwa – recenzja "Płonących ziem" Bernarda Cornwella


To już idealnie połowa serii Wojen Wikingów. Poprzednie cztery tomy zostawiały mnie nieodwracalna z kacem książkowym i zachwytem w sercu. Każda część trzymała poziom poprzednich, było wręcz nie do pomyślenia, że któryś może okazać się gorszy. Czy piąty tom był równie dobry jak poprzednie? No cóż, o tym przekonacie się, czytając dalej.
Wielki umysł i jego odwaga w rozważaniu wielkich pytań – recenzja "Krótkich odpowiedzi na wielkie pytania" Stephena Hawkinga

Wielki umysł i jego odwaga w rozważaniu wielkich pytań – recenzja "Krótkich odpowiedzi na wielkie pytania" Stephena Hawkinga


Stephen Hawking był jednym z największych umysłów XX wieku, jeśli nie największym. Nazwanie go geniuszem nie będzie w żadnym wypadku na wyrost, a raczej będzie uznaniem jego wielkiego dorobku naukowego i ogromnej inteligencji. Mimo postępującej i utrudniającej życie choroby brytyjski astrofizyk, kosmolog i fizyk teoretyczny nie zamknął się jednak nigdy w czterech ścianach swojego gabinetu, a szerzył nauki ścisłe wśród zwykłych ludzi. Nigdy nie zrezygnował ze swoich badań i z chęci popularyzacji fizyki wśród młodszych pokoleń, wierząc, że to dzięki nim zostaną odkryte kolejne wielkie zjawiska fizyczne. Książka Krótkie odpowiedzi na wielkie pytania została wydana już po śmierci Hawkinga, ale autor pracował nad nią niemal do ostatnich chwil. Stanowi spuściznę badacza i warto się z nią zapoznać, nawet jeśli nie jesteśmy wielkimi fanami nauk ścisłych.
Altruizm ponad wszystko! - recenzja "Ognistego pyłu" Adrianny Biełowiec

Altruizm ponad wszystko! - recenzja "Ognistego pyłu" Adrianny Biełowiec


Z science-fiction nie żyję za dobrze, ale chyba powoli zaczynamy się jakoś dogadywać. Szczególnie z tym podgatunkiem fantastyki naukowej, jaką jest space opera. Na korzyść opery kosmicznej przemawia to, że nie ma tam dużo technicznego słownictwa i skomplikowanych wynurzeń naukowych, za to sporo się dzieje i nie można się nudzić. I właśnie dlatego skusiłam się po raz kolejny na lekturę powieści od Adrianny Biełowiec, tym razem pod tytułem Ognisty pył.
Czytelnicze podsumowanie czerwca

Czytelnicze podsumowanie czerwca


Jeśli maj był u mnie wyjątkowo słaby pod względem ilości przeczytanych książek, to w czerwcu było już znacznie lepiej. Przeczytałam w sumie cztery książki i piątą właściwie prawie w całości, dlatego zdecydowałam się wrzucić ją w to podsumowanie. Co prawda, upały cały czas trzymają mocno i wykańczają, przez co nawet okładka czytanej książki lepi się człowiekowi do ręki, więc i czytanie idzie wolniej, ale ja się nie daję. Wynika to też z faktu, że przebywanie na dworze w lecie mi nie służy z powodu alergii na pyłki, więc pozostaje mi siedzenie w domu i czytanie... :)
Copyright © 2014 Wiewiórka w okularach , Blogger