Stare przysłowie głosi, że każdy musiał od czegoś zacząć. A że od jakiegoś czasu Magdalena Kubasiewicz stała się jedną z moich ulubionych pisarek fantasy, to sięgnęłam po jej debiut, czyli Spalić wiedźmę. Nie ukrywam, że byłam zaciekawiona, czy ta książka będzie bardzo odstawać od późniejszej twórczości autorki.
Lubię sięgać po młodych autorów, śledzić ich twórczość i dopingować. Motywowana takimi pobudkami zdecydowałam się przeczytać Stalowe skrzydła Angeliki Grajek. Skusił mnie też centaur jako jeden z głównych bohaterów i obiecany steampunkowy klimat. Jak się okazało: obietnice jedno, a rzeczywistość drugie.
Gdyby podręczniki historii wyglądały tak jak powieść Elżbiety Cherezińskiej, to gwarantuję Wam, że ten szkolny przedmioty miałby dużo więcej zwolenników. Historia o Bolesławie II Szczodrym, zapamiętanym przez potomnych jako ten, który wszedł w konflikt z biskupem Stanisławem, na kartach tej książki ożywa i wciąga czytelnika w czasy XI-wiecznej Polski.
Fabryka Słów przyzwyczaiła swoich czytelników, że wydaje dużo, stosunkowo dobrej jakości fantastyki. Ufam im, nawet jeśli chodzi o książki debiutantów, co do których moje podejście jest dość zachowawcze, więc zdecydowałam się sięgnąć po lekturę Szeptów Ciemności Andrzeja Pupina i jestem całkiem pozytywnie zaskoczona, nawet biorąc pod uwagę fakt, że to debiut autora.