Nie było źle, ale dobrze też nie – recenzja „Zabójczyni. Opowieści” Sarah J. Maas

Nie było źle, ale dobrze też nie – recenzja „Zabójczyni. Opowieści” Sarah J. Maas

Chyba niemal każdy z książkoholików zna tę serię. Zna i kocha albo zna i nienawidzi. Sarah J. Maas zdobyła szturmem półki księgarń i serca czytelników. Cykle jej autorstwa: „Szklany Tron” i tzw. Dwory są rozchwytywane, a wierni fani czekają, tupiąc nogami, na kolejne historie osadzone w tym uniwersum. No dobrze, nie jest to fenomen na miarę Harry'ego Pottera, ale faktycznie są to serie, które podbiły miliony. Dlatego ja również postanowiłam zapoznać się z którąś z tych serii i mój wybór padł na Szklany Tron. Zbierałam się przez bardzo długi czas do lektury tego cyklu, ale w końcu przysiadłam i mam to już za sobą. Nie miałam zbyt dużych oczekiwań, bo naczytałam się mnóstwo opinii od jednej, jak i od drugiej strony, więc w sumie nie bardzo wiedziałam, czego się spodziewać. Jednakże doszłam do wniosku, że powinnam zacząć lekturę tej serii jak Bóg i partia przykazali – od samego początku. Dlatego moje pierwsze spotkanie z twórczością Maas zaczęłam od książki „Zabójczyni. Opowieści” - zbioru pięciu nowel, wydawanych pierwotnie jako pojedyncze książki, a przy okazji wydania opowiadania „Zabójczyni i uzdrowicielka” zebranych w jeden tom. Jeśli jesteście ciekawi, jak przebiegło to spotkanie, to zapraszam do dalszej lektury.
Kończ, waść, wstydu oszczędź! - recenzja "W ręku Boga" Andrzeja Stojowskiego

Kończ, waść, wstydu oszczędź! - recenzja "W ręku Boga" Andrzeja Stojowskiego

Nigdy nie kryłam się z tym, że uwielbiam prozę Sienkiewicza. Całą Trylogię przeczytałam od deski do deski pięć razy, a pierwszy raz był w czwartej klasie szkoły podstawowej. Dlatego, gdy dowiedziałam się, że została przez kogoś popełniona kontynuacja Trylogii musiałam się przekonać, cóż to za wymysł. Nie powiem, byłam pełna obaw, czy Andrzej Stojowski podoła zadaniu, które przed sobą postawił i po lekturze muszę przyznać, że nadal mam w tej kwestii mieszane uczucia.

Pamiętajcie, nie zadzierajcie z tą wredną zołzą - recenzja "Siły niższej" Marty Kisiel

Pamiętajcie, nie zadzierajcie z tą wredną zołzą - recenzja "Siły niższej" Marty Kisiel

Po lekturze „Dożywocia” i całkowitym zakochaniu się w Lichu, Konradzie i Krakersie, po prostu musiałam przeczytać „Siłę niższą”. Nie przeżyłabym chyba, gdybym odpuściła sobie tę książkę. W efekcie po raz kolejny wpadłam po uszy i uległam tej magii, którą Ałtorka (taka pisownia jest całkowicie zamierzona, stosowana przez samą Martą Kisiel) potrafiła stworzyć w obu powieściach.
Jak zgubić dobry pomysł - recenzja "Zaginionej dziewczyny" Gillian Flynn

Jak zgubić dobry pomysł - recenzja "Zaginionej dziewczyny" Gillian Flynn

„Zaginioną dziewczynę” kupiłam bodajże na jakiejś promocji albo w chwili kompletnej paniki, która mnie akurat zaćmiła. Było to chyba trochę po tym, jak wyszedł film (książkę mam w okładce filmowej z Benem Affleckiem), więc stwierdziłam, że skoro wszyscy się tak zachwycają i powieścią, i jej ekranizacją, to wypadałoby przeczytać ten „thriller o wartkiej akcji”, jak głosił krótki opis na okładce. Jeśli mam być szczera, to w życiu tak nie żałowałam, że kupiłam jakąkolwiek książkę...
Podsumowanie roku

Podsumowanie roku

Witajcie w Nowym Roku! Na początek chciałam Wam wszystkim życzyć wszystkiego najlepszego, realizacji planów czytelniczych, zawodowych i prywatnych, i oby Wam się nigdy nie skończyły książki, które koniecznie musicie przeczytać! :) Chociaż blog istnieje dopiero trzy miesiące, to postanowiłam podsumować rok 2017 i pokrótce podzielić się z Wami planami na ten, który teraz nadszedł.


Książkowy stos zakupowy #2

Książkowy stos zakupowy #2

Jakoś tak głupio wyszło, że zapomniałam wrzucić na początku miesiąca kolejny post o książkach, które znalazły się w mojej biblioteczce. A trochę tego było, chociaż regały pękają już w szwach i rozważam wyrzucenie ubrań, żeby mieć gdzie trzymać kolejne lektury ;) Jeśli tak dalej pójdzie, to w końcu zginę przysypana stosem książek do przeczytania... Ale, ale, nie ma co narzekać póki co, czas przedstawić kolejne pozycje z mojej kolekcji! :)
Licho nie śpi... Tylko grasuje w bamboszach! - recenzja "Dożywocia" Marty Kisiel

Licho nie śpi... Tylko grasuje w bamboszach! - recenzja "Dożywocia" Marty Kisiel

Szczerze powiem, że uwielbiam polskich autorów fantastyki i czytam ich bardzo chętnie. „Dożywocie” poleciła mi znajoma jeszcze w trakcie studiów i od tamtej pory przepadłam kompletnie i kocham Ałtorkę całkowicie platonicznie miłością bezdenną. Przy tej lekturze ubawiłam się setnie, nie raz i nie dwa wybuchając śmiechem na cały dom, aż moje koty spoglądały na mnie, jakbym zwariowała. Ale, uwierzcie mi, nie da się zachować powagi, gdy czyta się o niespełnionym pisarzu i jego dożywotnikach?
Copyright © 2014 Wiewiórka w okularach , Blogger