Debiuty to jednak zło – recenzja "Przepowiedni Reinkaanyiuki. Więzi Płomienia" Kaliny Bobras

Debiuty to jednak zło – recenzja "Przepowiedni Reinkaanyiuki. Więzi Płomienia" Kaliny Bobras


Ja się nigdy nie nauczę. Mówiłam tyle razy, że po debiuty więcej nie sięgnę, a potem robię to samo. I co? I znowu zostałam brutalnie sprowadzona na ziemię. A tak poważnie mówiąc, to po książkę Kaliny Bobras sięgnęłam w ramach akcji Zew Zajdla (o, tu możecie o niej poczytać), bo była na szerokiej liście propozycji do nominacji – stwierdziłam, że na chybił trafił coś z niej wybiorę i przeczytam, to może akurat zgłoszę, bo mi się spodoba. A jak wyszło, to już się pewnie sami domyślacie...
Gdybyś mógł stworzyć boga, zawahałbyś się? - recenzja "Grzechów imperium" Briana McClellana

Gdybyś mógł stworzyć boga, zawahałbyś się? - recenzja "Grzechów imperium" Briana McClellana


O Brianie McClellanie i jego trylogii Magów Prochowych słyszałam same pozytywne recenzje. Co prawda po pierwszą trylogię osadzoną w świecie Dziewięciu do tej pory nie sięgnęłam, ale zachęcona wszystkimi opiniami na plus zdecydowałam się zacząć swoją przygodę z McClellanem od Grzechów imperium. Był to jednocześnie i błąd, i nie, ale o tym opowiem Wam w dalszej części recenzji.
Tajemniczy obóz to dopiero początek – recenzja "Tajemnicy nawiedzonego lasu" Anny Kańtoch

Tajemniczy obóz to dopiero początek – recenzja "Tajemnicy nawiedzonego lasu" Anny Kańtoch


Po świetnej pierwszej części serii o Ninie Pankowicz, którą recenzowałam tutaj, całkiem szybko sięgnęłam po drugi tom. I zawiesiłam mu poprzeczkę całkiem wysoko, chociaż nie da się ukryć, że trochę bałam się tzw. klątwy drugiego tomu. Na szczęście Anna Kańtoch mnie nie zawiodła i drugi tom serii o przygodach inteligentnej nastolatki okazał się równie dobry, jak pierwszy.
Mała forma, duża treść – recenzja "Więzów krwi" Mai Lidii Kossakowskiej

Mała forma, duża treść – recenzja "Więzów krwi" Mai Lidii Kossakowskiej


Maja Lidia Kossakowska nie bez kozery jest nazywana królową polskiej fantastyki. Oprócz dużych powieści takich, jak seria Zastępów Anielskich, nie boi się też sięgnąć po krótką formę, jaką jest opowiadanie czy mikropowieść. Generalnie nie lubię tego typu utworów, ponieważ są one dla mnie zbyt krótkie – wolę cieszyć się fabułą i lubianymi bohaterami przez dłuższy czas. Muszę jednak przyznać, że autorka potrafi skutecznie mnie zachęcić do lektury opowiadań, w tej krótkiej formie przemycając możliwie dużo treści.
Nigdy nie uciekniesz przed swoim Losem – recenzja "Korony przeznaczenia" Moniki Magoskiej-Suchar i Sylwii Dubieleckiej

Nigdy nie uciekniesz przed swoim Losem – recenzja "Korony przeznaczenia" Moniki Magoskiej-Suchar i Sylwii Dubieleckiej

Szum, jaki wywołała pierwsza część serii Klątwa Przeznaczenia w internecie, nie umknął również mojej uwadze. Zaciekawiona, przeczytałam ją, pozgrzytałam zębami, naklęłam co niemiara, ale zawzięłam się i postanowiłam ją dokończyć (co możecie prześledzić tutaj). W duchu liczyłam na to, że skoro pierwsza część była debiutem autorek, to druga będzie już lepsza – w końcu obie panie powinny popracować do tego czasu nad swoim warsztatem literackim i nad fabułą powieści. No cóż... Pozostaje mi to podsumować tylko tak: o, ja naiwna!
Czytelnicze podsumowanie lipca

Czytelnicze podsumowanie lipca

I połowa wakacji za nami. Już niedługo zacznie się zakupowe szaleństwo w marketach, bo będzie trzeba zaopatrzyć dzieci w zeszyty, mazaki i inne cuda-wianki do szkoły. Na całe szczęście jestem już w takim wieku, że nie muszę robić dla siebie takich zakupów, a dzieci się jeszcze nie dorobiłam, więc pozostaje mi czytanie książek. :) A w lipcu było ich całkiem sporo! :D



Kochaj bliźniego swego jak siebie samego – recenzja "Misji" Roberta Bolta

Kochaj bliźniego swego jak siebie samego – recenzja "Misji" Roberta Bolta


Robert Bolt to przede wszystkim wysoko ceniony scenarzysta, czego dowodem jest statuetka Oscara za scenariusz do filmu Doktor Żywago. Oprócz tego Amerykanin pisał również scenariusze sztuk teatralnych, a także został autorem, wydanej również w Polsce, książki Misja. Książka została sfilmowana w roku 1986, a scenariusz do niej napisał sam Bolt. Nie oglądałam przed lekturą filmu, więc na jego temat nic nie jestem w stanie powiedzieć, ale opis książki i fakt, że znalazła się na watykańskiej liście ważnych dzieł dla chrześcijaństwa, zaintrygowały mnie na tyle, że zdecydowałam się po nią sięgnąć.
Nie da się uciec przed przeznaczeniem – recenzja "Dzieci Húrina" J. R. R. Tolkiena

Nie da się uciec przed przeznaczeniem – recenzja "Dzieci Húrina" J. R. R. Tolkiena


Nie sposób ukryć, że Władca Pierścieni to klasyka powieści fantasy, a J. R. R. Tolkien to postać, którą każdy przynajmniej kojarzy, nawet jeśli nie jest fanem tego gatunku literackiego. Świat przedstawiony w jednej z najsłynniejszych trylogii jest jednak tak rozbudowany, że nie ogranicza się tylko do Władcy Pierścieni i Hobbita, ale też został opisany w innych książkach autora, jak chociażby Silmarillion czy Opowieści z Niebezpiecznego Królestwa. Jedną z historii, które zostały przedstawione w Silmarillionie, zredagowanym już przez syna Tolkiena, jest opowieść o dzieciach Hurina, która dorobiła się teraz ponownego polskiego wydania.
Copyright © 2014 Wiewiórka w okularach , Blogger