Moskiewska dola i niedola – recenzja "Samozwańca. Tom III" Jacka Komudy


Ostatnio odkryłam u siebie pewną słabość – jak już zacznę czytać jakąś serię, która mi wpadnie w oko, to czytam ją praktycznie od dechy do dechy. A że perypetie Jacka Dydyńskiego za naszymi wschodnimi granicami wybitnie przypadły mi do serca, to nic dziwnego, że po przeczytaniu tomu drugiego, od razu zasiadłam do lektury kolejnego. I po raz kolejny się nie zawiodłam!

Czytelnicze podsumowanie kwietnia + nowości w biblioteczce


Kolejny miesiąc za nami – kolejny miesiąc odizolowania i siedzenia w domach. No, kto siedzi, ten siedzi, ja akurat normalnie pracuję. Jednak zaliczyłam tym razem lekką zwyżkę formy w czytaniu książek, więc chyba ten cały lockdown w ograniczonym zakresie zaczyna mi wychodzić na dobre. No, ale nie czas na gadanie o kwarantannie i zamknięciu, ale o tym, co przeczytałam w poprzednim miesiącu.

Wszystkie ścieżki prowadzą do nieuchronnego końca – recenzja "Ucznia nekromanty. Tom I. Plaga" E. Raj


Ja wiem, że sama przed sobą obiecywałam, że debiutów będę unikać. Tylko że problem polega na tym, że nie jestem dobra w dotrzymywaniu obietnic, które składałam sama sobie. Dlatego, skuszona opisem fabuły i dość pozytywnymi opiniami, na które natknęłam się w internecie, zdecydowałam się na przeczytanie Ucznia nekromanty – debiutu polskiej pisarki E. Raj. Czy ten debiut mnie przekonał do siebie i czy sięgnę po kolejne książki autorki? To wyjaśni się poniżej...

Na jego geniuszu poznały się dopiero następne pokolenia – recenzja "Nikoli Tesli. Zapomnianego geniusza" Patricka Shannon


Fanką biografii nie jestem i w sumie, jakby mnie ktoś spytał, czemu, to nie potrafiłabym logicznie odpowiedzieć na to pytanie. Po prostu jakoś tak się złożyło, że nigdy po żadną nie sięgnęłam, bo nigdy (do tej pory) nie ciekawiła mnie ich lektura. Mając jednak możliwość przeczytania, dzięki wydawnictwu Videograf, biografii Nikoli Tesli, o którym wiedziałam niemal tyle, co nic, zdecydowałam się na jej lekturę. Czy mi się spodobała, czy jednak dalej będę unikać biografii – możecie sami się przekonać w dalszej części tego tekstu.

Nie zawsze można wygrać – recenzja "Samozwańca. Tom II" Jacka Komudy


Ostatnio w przerwach między kolejnymi lekturami z działu fantastyka kontynuuję przygodę z Jackiem Dydyńskim i Dymitrem Samozwańcem w ich wyprawie na Moskwę. Drugi tom uniknął, na szczęście, sławetnej klątwy i swoim poziomem dorównał tomowi pierwszemu.

Share Week 2020 - mój pierwszy raz


Na temat akcji Share Week rozpoczętej kilka lat temu przez Andrzeja Tucholskiego usłyszałam pierwszy raz chyba ze dwa lata temu, jakoś na początku swojej przygody z blogowaniem. Wtedy jeszcze nie miałam śmiałości, by wziąć udziału w tej akcji i opowiedzieć Wam, czyje blogi robią na mnie największe wrażenie i jak bardzo cenię ich autorów. Dopiero w tym roku postanowiłam wziąć udział w tej genialnej akcji i podzielić się z Wami moimi trzema ulubionymi miejscami w sieci, których twórców cenię sobie niezmiernie, a ich wpisy zawsze chętnie czytam (chociaż nie zawsze komentuję).
Oryginalny obraz Free-Photos z Pixabay.

Czytelnicze podsumowanie marca + nowości w biblioteczce


Chociaż czasy nastały ciężkie, a wielu z Was przebywa teraz w zamknięciu w domach (jestem tym nielicznym szczęśliwcem, który normalnie chodzi do pracy), ograniczając wyjścia do minimum, to pogoda za oknem nie kłamie – słońce, całkiem wysokie temperatury i rozwijająca się przyroda oznajmiają, że to już naprawdę wiosna. :) No i, jak widać, na blogu też wiosna – po prawie trzech latach postanowiłam odświeżyć wygląd strony. Ten przepiękny motyw jest dziełem cierpliwej i nader wyrozumiałej Karografii, której dziękuję za świetną zabawę w jej wyzwaniu w grupie na Facebooku. Szykują się jeszcze małe, kosmetyczne zmiany w najbliższych dniach, ale tu czekam na niezawodną Martę, która to stworzyła na samym początku moje logo. ;) Mam nadzieję, że te zmiany Wam się spodobały? :)

Gdy świat staje w płomieniach – recenzja "Wojny makowej" Rebecci F. Kuang

Debiuty bywają naprawdę różne. Są takie, o których chcemy jak najszybciej zapomnieć, bo były tak złe. Są też takie, obok których przechodzimy obojętnie, zwykłe średniaki, po których przeczytaniu zapominamy, że w ogóle mieliśmy je w rękach. Jednak są również takie, które zostawiają nas z niedosytem i poczuciem, że chcielibyśmy jeszcze więcej książek spod pióra tego autora. Właśnie takim debiutem jest Wojna makowa Rebecci F. Kuang.