Starość czeka każdego z nas – recenzja "Bankietu wysuszonych kasztanów" Joanny Stańda

O starości nikt nie lubi myśleć. Poza tym szczerze mówiąc, większość z młodszej części społeczeństwa starość jawi się jako coś tak odległego, że nie warto się tym teraz przejmować i lepiej korzystać z życia, póki można. Niestety, czeka nas ona, czy tego chcemy, czy nie, i to głównie od nas zależy, w jakiej kondycji ją spędzimy. Czy w domu, w dobrym zdrowiu i wśród bliskich, czy w szpitalu, na oddziale geriatrycznym, otoczeni znudzonym i bezdusznym personelem. Tę drugą rzeczywistość przedstawia Joanna Stańda w swojej książce Bankiet wysuszonych kasztanów.

Przeklęty skarb i jego czterej zdobywcy – recenzja "Znaku czterech" Arthura Conana Doyle'a

Po lekturze Studium w szkarłacie byłam zafascynowana dalszymi losami znanego wszystkim angielskiego detektywa. Dlatego też niedługo czekał na mojej półce kolejny tom, czyli Znak czterech opowiadający o następnym, porywającym śledztwie prowadzonym przez Sherlocka Holmesa i jego przyjaciela, doktora Watsona.

Podsumowanie czytelnicze września + nowości w biblioteczce

Jesień zawitała w pełni w nasze progi i w aurę za oknem. Pada, ochłodziło się, z drzew lecą kolorowe liście i kasztany. Któż z Was nie pamięta tych czasów, kiedy z zapałek i kasztanów tworzyło się małe cuda, od ludzików począwszy na konikach i misiach skończywszy? Jakby nie było, to jednak aura sprzyja siedzeniu w domu pod ciepłym kocykiem, z kubkiem ulubionej kawy lub herbaty w ręku i zagłębieniu się w dobrą lekturę...

Byłoby strasznie, gdyby nie było śmiesznie – recenzja "Więcej upiornych opowieści po zmroku" Alvin Schwartz

Wyobraźcie sobie taką sytuację: trzaskające i sypiące iskrami ognisko, ciemna noc, środek lasu, słychać tylko szum drzew i przemykające cichutko nocne, leśne zwierzątka. Aż ciarki po plecach przebiegają, co nie? I właśnie taki efekt miała wywołać niedługa książka o wszystko mówiącym tytule Więcej upiornych opowieści po zmroku Alvina Schwartza.

Cuda wytworzone ludzką ręką – recenzja "Niesamowitych budowli" Michała Gaszyńskiego

Od zawsze człowiek chciał być szybszy z dnia na dzień, sięgać dalej i wyżej. Chciał być zapamiętany, podziwiany. A to miało też swoje odbicie w budownictwie. Z tysiąclecia na tysiąclecie powstawały nowe, wyższe i bardziej monumentalne budynki, które mimo upływu czasu wciąż możemy podziwiać. A i współczesne cuda architektury zapierają niejednemu dech w piersi i sprawiają, że na ich widok człowiek zaniemówił.

Witajcie na Baker Street! - recenzja "Studium w szkarłacie" Arthura Conana Doyle'a


W literaturze istnieją takie postaci i takie zwroty, które po czasie stały się ikoniczne, stały się klasyką literatury. Wszak wszyscy kojarzą szczupłego, zgryźliwego jegomościa w płaszczu, kaszkiecie i z fajeczką, mówiącego z brytyjskim akcentem i mieszkającego na Baker Street 221B wraz ze swym wiernym towarzyszem, wojskowym lekarzem. Jakież jednak były początki tej przyjaźni i tej oszałamiającej kariery detektywistycznej?

Czytelnicze podsumowanie sierpnia + nowości w biblioteczce


Czy ktoś mógłby mi wyjaśnić, jak to się stało, że ledwo kilkanaście dni temu mieliśmy po 30 stopni w cieniu, a teraz pada, jest chłodno i nieprzyjemnie na dworze? Jakby nie było, to mamy już wrzesień, więc nastał czas na podsumowanie sierpnia i doniesienie, co też za nowości zawitały na moich półkach.

Nie przewidzisz, co się stanie, gdy bogowie zejdą na ziemię – recenzja "Zgasić Słońce. Szponów Smoka" Roberta J. Szmidta


Dla zwykłego Europejczyka Azja to tajemniczy kontynent, szczególnie Daleki Wschód. Polityka izolacjonistyczna sprawiła, że wciąż na nowo odkrywamy tamte rejony świata. Czy kiedykolwiek jednak zastanawialiście się, co by było, gdyby te wszystkie mitologie azjatyckie zeszły na Ziemię? I to jeszcze w trakcie wojny? Gwarantuję Wam, że może być wtedy bardzo ciekawie.

Książkowe Opowieści z krypty – recenzja "Upiornych opowieści po zmroku" Alvina Schwartza


Któż z nas nie lubi słuchać opowieści z dreszczykiem – o duchach, potworach, tajemniczych dźwiękach we wnętrzu domu. A jeszcze lepiej, gdy słuchamy tych historii przy trzaskającym ognisku, w środku lasu, opowiadanych ściszonym głosem. I właśnie takie okoliczności proponuje nam do lektury swojej książki Alvin Schwartz.

Czytelnicze podsumowanie lipca + nowości w biblioteczce


Pierwszy miesiąc wakacji za nami. Pogoda prześladowała nas dziwna: raz upały, raz deszcze, a zaraz potem zimno, jakie powinno być przynajmniej we wrześniu. Cóż, jak to powiedziała kiedyś pewna pani: taki mamy klimat i trzeba się z tym pogodzić. Przynajmniej w tych deszczach człowiek mógł się zaszyć w domu, pod kocykiem i w spokoju czytać...

Zima, w trakcie której można odnaleźć wiosnę – recenzja "Lodowego smoka" George'a R. R. Martina


Czy kiedykolwiek zastanawialiście się jako dzieci, skąd biorą się zmiany pór roku? Mnie zdarzało się to nie raz i nie dwa jak zapewne wielu dzieciom. Nie sądzę jednak, by wiele maluchów wpadło na to, że zimę sprowadza na świat lodowy smok, ziejący lodem i mrozem, jak to przedstawia George R. R. Martin.

Waleczny zakon pokonany przez politykę – recenzja "Templariuszy. Rozkwit i upadek zakonu świętych wojowników" Dana Jonesa


O wyprawach krzyżowych i zakonach rycerskich słyszał każdy już chyba w szkole podstawowej. Jeden z nich, Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, zwany potocznie zakonem krzyżackim na stałe wpisał się w też naszą rodzimą historię. Jednak to wokół innego, konkurencyjnego zakonu powstało mnóstwo mitów i przekłamań – wokół templariuszy. Zaryzykuję nawet twierdzenie, że przez swoją historię, rycerze świątyni stali się najbardziej rozpoznawalnym zakonem i bez mała symbolem krucjat na tereny zajęte przez muzułmanów w średniowieczu.

Czytelnicze podsumowanie czerwca + nowości w biblioteczce

Lato zawitało do nas w pełni, o czym daje znać temperatura za oknem i prażące dzień po dniu słońce. A takie warunki atmosferyczne, przynajmniej u mnie, kompletnie nie idą w parze z chęcią do czytania. Gdy słupek rtęci na temperaturze przekracza 25 stopni, zaczynam przechodzić w stan umierania i najchętniej zwinęłabym się w kłębek w lodówce... No, ale cóż – żyć jakoś trzeba, więc zobaczmy, jak wyglądał mój czytelniczy czerwiec.

Bieszczady, klątwa i pewien morderca – recenzja "Jednej krwi" Stefana Dardy


Co by było, gdyby kazirodztwo prowokowało klątwę? Co by było, gdyby nawet dalsza rodzina mogła się nią zakazić? I gdyby zarażony po kilku dniach wstawał z grobu, by ugasić swoje pragnienie? Tego nie wie nikt i, na szczęście, raczej się nie uzyskamy odpowiedzi na te pytania, ale kto wie, co czai się w Bieszczadach...

Na początku był Chaos... i jest dalej – recenzja "Nieuporządkowanego życia planet" Paula Murdina

Jeszcze jakiś czas temu, gdyby ktoś namawiał mnie do sięgnięcia po książkę z zakresu nauk ścisłych, do jakich należą choćby fizyka czy astronomia, to pogoniłabym mu kota. Z wiekiem jednak człowiek dojrzewa do pewnych tematów i teraz z ogromną chęcią i ciekawością sama wybieram jako lektury książki popularnonaukowe z tych dziedzin. Dlatego też zachęcona opisem, sięgnęłam po Nieuporządkowane życie planet autorstwa Paula Murdina, chcąc dowiedzieć się czegoś nowego o naszym kosmosie.

Nie drążcie zbyt głęboko, bo nie wiadomo, do czego dotrzecie – recenzja "W domu robaka" George'a R. R. Martina


Sięgając po obecne bestsellery, które królują na półkach księgarń, musimy pamiętać, że każdy pisarz od czegoś zaczynał. Nawet będący obecnie królem światowej fantastyki, George R. R. Martin, znany wszystkim fanom gatunku ze swojego wciąż niedokończonego dzieła, jakim jest monumentalna pod względem objętości seria o tytule Pieśń Lodu i Ognia. Byłam ciekawa, jak też wyglądały początki tego autora, więc sięgnęłam po jego wcześniejsze dzieło, czyli W domu robaka.

Wyruszając w drogę, nigdy nie wiesz, co Cię spotka – recenzja "Cienia i Pazura" Gene'a Wolfe'a


Seria Artefaktów od wydawnictwa MAG cieszy się ogromną popularnością wśród fanów fantastyki. Byłam jej ogromnie ciekawa, bo większość wydawanych w niej tytułów jest uważana co najmniej za klasyki gatunku na świecie. Dlatego też musiałam przekonać się osobiście, czy faktycznie którakolwiek z tych książek jest warta szumu, jakie się wokół niej robi. Padło na Cień i Pazur autorstwa Gene'a Wolfe'a, jako że jest to ostatnia pozycja z tej serii, jaka ukazała się na razie na naszym rynku.

Czytelnicze podsumowanie maja + nowości w biblioteczce


Za nami pierwszy wiosenny miesiąc, który upłynął pod znakiem powracania do normalności. Wątpliwej, bo wątpliwej i kwestią dyskusyjną jest to, czy to był odpowiedni moment. Nie zmienia to jednak faktu, że na ulicach pojawia się coraz więcej osób, a my, książkoholicy, możemy pójść do biblioteki czy księgarni. Tak sobie jednak myślę, że jeszcze długo nam zejdzie, zanim faktycznie wszystko wróci do normy.

Czy widziałeś ptaka dodo? - recenzja „Zwierząt, które zniknęły. Atlasu stworzeń wymarłych” Nikoli Kucharskiej


W literaturze dziecięcej cenię sobie najbardziej dwie rzeczy – ma bawić i uczyć jednocześnie. Wszak do młodych umysłów najlepiej dotrzeć przez zabawę. I przez kolorowe rysunki w książkach, które dzieci mogą oglądać i podziwiać. Dlatego tak bardzo spodobała mi się książka Nikoli Kucharskiej Zwierzęta, które zniknęły. Atlas stworzeń wymarłych.

Pora wracać do domu – recenzja "Samozwańca. Tom IV" Jacka Komudy


I tak oto kolejna wspaniała historia zatoczyła koło. Nadszedł czas, by w tomie czwartym Orłów na Kremlu pożegnać się z Jackiem Dydyńskim, stolnikowicem sanockim, i pozostałymi bohaterami polskiej wyprawy na Moskwę, która zakończyła się osadzeniem Dymitra Samozwańca na tronie. Czy czwarty tom był równie dobry jak pozostałe trzy? Cóż, to się zaraz okaże.

Moskiewska dola i niedola – recenzja "Samozwańca. Tom III" Jacka Komudy


Ostatnio odkryłam u siebie pewną słabość – jak już zacznę czytać jakąś serię, która mi wpadnie w oko, to czytam ją praktycznie od dechy do dechy. A że perypetie Jacka Dydyńskiego za naszymi wschodnimi granicami wybitnie przypadły mi do serca, to nic dziwnego, że po przeczytaniu tomu drugiego, od razu zasiadłam do lektury kolejnego. I po raz kolejny się nie zawiodłam!

Czytelnicze podsumowanie kwietnia + nowości w biblioteczce


Kolejny miesiąc za nami – kolejny miesiąc odizolowania i siedzenia w domach. No, kto siedzi, ten siedzi, ja akurat normalnie pracuję. Jednak zaliczyłam tym razem lekką zwyżkę formy w czytaniu książek, więc chyba ten cały lockdown w ograniczonym zakresie zaczyna mi wychodzić na dobre. No, ale nie czas na gadanie o kwarantannie i zamknięciu, ale o tym, co przeczytałam w poprzednim miesiącu.

Wszystkie ścieżki prowadzą do nieuchronnego końca – recenzja "Ucznia nekromanty. Tom I. Plaga" E. Raj


Ja wiem, że sama przed sobą obiecywałam, że debiutów będę unikać. Tylko że problem polega na tym, że nie jestem dobra w dotrzymywaniu obietnic, które składałam sama sobie. Dlatego, skuszona opisem fabuły i dość pozytywnymi opiniami, na które natknęłam się w internecie, zdecydowałam się na przeczytanie Ucznia nekromanty – debiutu polskiej pisarki E. Raj. Czy ten debiut mnie przekonał do siebie i czy sięgnę po kolejne książki autorki? To wyjaśni się poniżej...

Na jego geniuszu poznały się dopiero następne pokolenia – recenzja "Nikoli Tesli. Zapomnianego geniusza" Patricka Shannon


Fanką biografii nie jestem i w sumie, jakby mnie ktoś spytał, czemu, to nie potrafiłabym logicznie odpowiedzieć na to pytanie. Po prostu jakoś tak się złożyło, że nigdy po żadną nie sięgnęłam, bo nigdy (do tej pory) nie ciekawiła mnie ich lektura. Mając jednak możliwość przeczytania, dzięki wydawnictwu Videograf, biografii Nikoli Tesli, o którym wiedziałam niemal tyle, co nic, zdecydowałam się na jej lekturę. Czy mi się spodobała, czy jednak dalej będę unikać biografii – możecie sami się przekonać w dalszej części tego tekstu.

Nie zawsze można wygrać – recenzja "Samozwańca. Tom II" Jacka Komudy


Ostatnio w przerwach między kolejnymi lekturami z działu fantastyka kontynuuję przygodę z Jackiem Dydyńskim i Dymitrem Samozwańcem w ich wyprawie na Moskwę. Drugi tom uniknął, na szczęście, sławetnej klątwy i swoim poziomem dorównał tomowi pierwszemu.

Share Week 2020 - mój pierwszy raz


Na temat akcji Share Week rozpoczętej kilka lat temu przez Andrzeja Tucholskiego usłyszałam pierwszy raz chyba ze dwa lata temu, jakoś na początku swojej przygody z blogowaniem. Wtedy jeszcze nie miałam śmiałości, by wziąć udziału w tej akcji i opowiedzieć Wam, czyje blogi robią na mnie największe wrażenie i jak bardzo cenię ich autorów. Dopiero w tym roku postanowiłam wziąć udział w tej genialnej akcji i podzielić się z Wami moimi trzema ulubionymi miejscami w sieci, których twórców cenię sobie niezmiernie, a ich wpisy zawsze chętnie czytam (chociaż nie zawsze komentuję).
Oryginalny obraz Free-Photos z Pixabay.

Czytelnicze podsumowanie marca + nowości w biblioteczce


Chociaż czasy nastały ciężkie, a wielu z Was przebywa teraz w zamknięciu w domach (jestem tym nielicznym szczęśliwcem, który normalnie chodzi do pracy), ograniczając wyjścia do minimum, to pogoda za oknem nie kłamie – słońce, całkiem wysokie temperatury i rozwijająca się przyroda oznajmiają, że to już naprawdę wiosna. :) No i, jak widać, na blogu też wiosna – po prawie trzech latach postanowiłam odświeżyć wygląd strony. Ten przepiękny motyw jest dziełem cierpliwej i nader wyrozumiałej Karografii, której dziękuję za świetną zabawę w jej wyzwaniu w grupie na Facebooku. Szykują się jeszcze małe, kosmetyczne zmiany w najbliższych dniach, ale tu czekam na niezawodną Martę, która to stworzyła na samym początku moje logo. ;) Mam nadzieję, że te zmiany Wam się spodobały? :)

Gdy świat staje w płomieniach – recenzja "Wojny makowej" Rebecci F. Kuang

Debiuty bywają naprawdę różne. Są takie, o których chcemy jak najszybciej zapomnieć, bo były tak złe. Są też takie, obok których przechodzimy obojętnie, zwykłe średniaki, po których przeczytaniu zapominamy, że w ogóle mieliśmy je w rękach. Jednak są również takie, które zostawiają nas z niedosytem i poczuciem, że chcielibyśmy jeszcze więcej książek spod pióra tego autora. Właśnie takim debiutem jest Wojna makowa Rebecci F. Kuang.

Ruszamy na Moskwę! - recenzja "Samozwańca. Tom I" Jacka Komudy


Ostatnio wybitnie wzięło mnie na lekturę powieści o XVII-wiecznej Rzeczypospolitej. A że z polskich autorów, piszących o tych czasach, znam (oczywiście, oprócz Sienkiewicza) tylko Jacka Komudę, to nic dziwnego, że znowu sięgnęłam po jego książki. Tym razem wybór padł na czterotomową serię Orły na Kremlu, a jej pierwszy tom to Samozwaniec. Ciekawi, czy książka przypadła mi do gustu? To zapraszam do lektury.

Ale jak to?! To już naprawdę koniec?! - recenzja "Głoszącej kres" Jaya Kristoffa

Niektóre serie mają to do siebie, że od pierwszego tomu jesteśmy w nich beznadziejnie zakochani. Ba, powiem nawet, że im dalej w las, tym nasza miłość do tych serii rośnie. A kiedy przychodzi moment rozstania się z ulubionymi bohaterami, z całą tą atmosferą, to czujemy się, jakby odebrano nam naszego najlepszego przyjaciela i nie potrafimy znaleźć sobie miejsca w życiu. Krótko mówiąc, właśnie tak czułam się po przeczytaniu Głoszącej kres, czyli trzeciego i zarazem ostatniego tomu Wojny Lotosowej od Jaya Kristoffa. Jednak po kolei...

Miłość do dziwki prowadzi na dno – recenzja "Banity" Jacka Komudy


Jacek Komuda to bezsprzecznie jeden z moich ulubionych polskich autorów, a obok Sienkiewicza ulubiony powieściopisarz, który fabułę swoich książek osadza w czasach Rzeczypospolitej szlacheckiej. Dlatego tytuły z akcją w tym okresie czytam chętnie i sięgam po nie bez zastanowienia, a ostatnio postawiłam sobie za cel nadrobienie wszystkich tytułów od tego pisarza. I tym oto sposobem trafił w moje ręce Banita o Jacku Dydyńskim.

Śledząc ulubionych bohaterów – recenzja "Na tropach bohaterów Trylogii" Marcelego Kosmana


Kilka razy już tu wspominałam, że jestem oddaną i wierną fanką Sienkiewicza, a jego Trylogię czytałam już tyle razy, że znam ją na pamięć. Dlatego, gdy w moje ręce wpadła niepozorna książeczka Na tropach bohaterów Trylogii Marcelego Kosmana, musiałam ją przeczytać. Bo przecież nie sposób przejść obojętnie obok pozycji, w której są przywoływane historyczne pierwowzory Bohuna, Skrzetuskiego czy Zagłoby!

Czytelnicze podsumowanie lutego + nowości w biblioteczce


Powiem Wam szczerze, że w sumie to aż mi wstyd pisać to podsumowanie. Nie wiem, jak to się stało, ale tak słabego miesiąca, jak luty, to już dawno nie miałam i takowego nie pamiętam. Cóż, jednak i takie momenty się zdarzają każdemu czytelnikowi, że nieważne, jak bardzo by chciał czytać, oczy same się ze zmęczenia po pracy zamykają i zasypia się nad książką – tak mniej więcej wyglądał mój cały zeszły miesiąc. Skutek tego sami możecie zaobserwować poniżej.

Małe miasteczko niełatwo dzieli się swoimi tajemnicami – recenzja "Miasteczka Surrender" Caleba Carra


Thrillery i kryminały przyciągały mnie do siebie, odkąd pamiętam. Uwielbiam zgłębiać tajniki ludzkiego umysłu i chodzić tymi krętymi ścieżkami człowieczej psychiki. Dlatego po lekturze fantastycznego Alienisty Caleba Carra, z wielką ciekawością sięgnęłam po jego inną książkę – Miasteczko Surrender, która okazała się kolejnym strzałem w dziesiątkę.

Powrót do domu to tylko początek jej drogi – recenzja "Królowej cieni" Sarah J. Maas

Ostatnimi czasy obserwuję dyskusje na Facebookowych grupach dotyczące twórczości Sarah J. Maas. I z tego, co zauważyłam, to jej czytelnicy dzielą się na tych, co ją kochają i na tych, co jej nienawidzą. Sama wciąż nie wiem, ku której stronie bardziej się skłaniam. Jestem w połowie swojej przygody ze Szklanym Tronem i... Cóż, sami przeczytajcie, co sądzę o tomie czwartym tej historii.

Indianie, kowboje i spęd bydła – recenzja "Na południe od Brazos" Larry'ego McMurtry'ego


Kiedy byłam dużo młodsza (i pisząc dużo, mam na myśli ponad 15 lat) pasjami oglądałam serial Doktor Queen w telewizji. To było moje pierwsze spotkanie z Dzikim Zachodem i klimatem westernowym. A potem przyszły książki Karola Maya o Winnetou i Old Surehandzie, którymi się zaczytywałam. I nagle, jakby nożem uciął, całkowicie zapomniałam o tych klimatach. Owszem, zdarzało mi się obejrzeć jakiś film-western, jak chociażby bardzo przeze mnie lubiane Rio Bravo, ale po książki nie sięgałam. Aż w moje ręce wpadła opasła księga od wydawnictwa Vesper – Na południe od Brazos i przepadłam w niej kompletnie.

Lotos musi płonąć! – recenzja "Bratobójcy" Jaya Kristoffa

Pierwszy tom trylogii Wojny Lotosowej porwał mnie i wciągnął bez reszty. W życiu nie podejrzewałabym, że steampunk i to na dodatek z akcją osadzoną w Japonii tak mi się spodoba! Tancerze burzy byli czymś, co całkowicie mnie oszołomiło w zeszłym roku i byli też tytułem, który znalazł się w absolutnej czołówce the best of the best za 2019 rok. Możecie o tym wszystkim poczytać tutaj. Z tych wszystkich powodów z pewnym drżeniem serca sięgałam po drugi tom, bojąc się sławetnej klątwy. Czy te obawy były uzasadnione? Cóż, przekonacie się, czytając dalej.

Czytelnicze podsumowanie stycznia + nowości w biblioteczce


Chyba się powtórzę, ale – jakże ten czas pędzi! Wydaje się, że dopiero co pisałam podsumowanie zeszłego roku, że był Sylwester, a tu, proszę, już się skończył pierwszy miesiąc 2020 roku i mamy praktycznie połowę kolejnego. Zaczynam odnosić wrażenie, że czas przecieka mi przez palce i zupełnie nad nim nie panuję, nieważne, jakbym się starała i co zrobiła. Zegarek gna do przodu jak szalony, a ja robię wszystko, co w mojej mocy, żeby go powstrzymać... Cóż, chyba z tym nie wygram i muszę się z tym pogodzić, i nauczyć żyć jak najlepiej. I, oczywiście, jak najwięcej czytać!

Licz się z problemami, gdy stworzysz nowego boga – recenzja "Kłamcy 2.8. Papieża sztuk" Jakuba Ćwieka


Z niektórymi bohaterami potrafimy zżyć się jak z przyjaciółmi. Ja mam tak z Lokim z Kłamcy od Jakuba Ćwieka. Polubiłam szczerze tego skubańca i wyrachowanego drania, a jego poczucie humoru nieodmiennie mnie bawi do łez. Dlatego długo nie wytrzymałam od poprzedniego tomu, by nie sięgnąć po kolejny tom jego przygód. I tym razem między tymi fantastycznymi okładkami znalazłam pełnoprawną powieść ze świata Kłamcy.

Uciekając przed dziedzictwem... znalazła siebie – recenzja "Dziedzictwa ognia" Sarah J. Maas


Tak to już jest z tymi seriami – zaczyna się je czytać, a potem odkłada na jakiś czas, jeśli nie ma się na półkach wszystkich tomów. Prędzej czy później jednak wraca się do nich, by znowu zobaczyć się z dawno niewidzianymi bohaterami... I właśnie dopadła mnie taka chwila, gdy usiadłam do kontynuacji przygody ze Szklanym Tronem i Sarah J. Maas. Ciekawi, czy kolejny tom był lepszy w moim mniemaniu od poprzednich? No, to już spieszę z odpowiedzią.

Czytelnicze podsumowanie grudnia + nowości w biblioteczce


Tym razem przed Wami zaległy wpis łączący dwa posty w jednym. Doszłam do wniosku, że na blogu pojawiło się już podsumowanie całego 2019 roku, więc nie ma co się z grudniem rozdrabniać i można połączyć te dwa tematy, jakimi są podsumowanie czytelnicze i nowości w księgozbiorze.

Pan wojny wraca na ojcowiznę – recenzja "Strażnika ognia" Bernarda Cornwella


I tak oto (przynajmniej chwilowo) przygoda z Uhtredem dobiegła końca. Dziesiąty tom Wojen Wikingów to, na szczęście, jeszcze nie finisz historii naszego bohatera. Wydawnictwo Otwarte nie zawiodło jednak fanów i już wydało kolejne dwa tomy tej serii, które wcześniej były dostępne tylko na rynku zachodnim. Zatem pozostaje się cieszyć i zacierać ręce na kontynuację tej niesamowitej wręcz opowieści.

Lepiej uważać na Wilcze Doły – recenzja "Tajemnicy godziny trzynastej" Anny Kańtoch


Kilka razy już wspominałam o tym, że nie przepadam za młodzieżówkami, ale jest jeden wyjątek. To, co pisze Anna Kańtoch. Jej seria o Ninie Pankowicz, która jest mieszanką fantastyki, horroru i kryminału to po prostu coś genialnego. Pierwsze dwa tomy zawiesiły poprzeczkę dla trzeciego bardzo wysoko (o czym możecie przeczytać tu i tu), więc trochę się obawiałam czy Tajemnica godziny trzynastej sprosta moim rozdmuchanym oczekiwaniom. Jeśli jesteście ciekawi, czy się udało, to zapraszam do czytania dalej.

Listopadowe nowości w biblioteczce


Jak to mawiają starożytni Słowianie – skleroza nie boli. Tak się zakręciłam w grudniu, że kompletnie z głowy wyleciał mi post z nowościami, które pojawiły się w moim księgozbiorze w listopadzie. Jednak, jak mówi drugie przysłowie: co się odwlecze, to nie uciecze, więc nadrabiam tę zaległość w styczniu. ;)

Książka o czytaniu książek – recenzja "Czytaj jak profesor" Thomasa C. Fostera


Uważam, że czytanie, oprócz rozrywki, powinno nas też rozwijać. Oczywiście, nawet rozrywkowe książki w jakiś sposób nas rozwijają, szczególnie naszą wyobraźnię. Nie zmienia to jednak faktu, że czasami przydaje się przeczytanie literatury fachowej, która pomoże nam rozwinąć swoje zdolności, nie tylko czytelnicze, ale też pogłębić naszą wiedzę. Dlatego, kiedy dowiedziałam się, że zostanie w Polsce wydana książka profesora Uniwersytetu Michigan o tym, jak bardziej świadomie mamy czytać książki, musiałam ją kupić i przeczytać najszybciej, jak to było możliwe.

Świat wcale nie jest taki prosty, na jaki wygląda – recenzja "Tancerzy burzy" Jaya Kristoffa


O serii o Wojnie Lotosowej słyszałam i czytałam wiele naprawdę pozytywnych, by nie rzec, że pełnych zachwytów, recenzji. Sama byłam raczej sceptyczna wobec tej trylogii, ponieważ ani nie kocham klimatów japońskich, ani specjalnie za steampunkiem nigdy nie przepadałam i miałam wrażenie, że nie ma opcji, by spodobało mi się cokolwiek osadzone w takich warunkach. Na szczęście w końcu zdecydowałam się sięgnąć po pierwszy tom od Jaya Kristoffa i... srodze się zdziwiłam.

Podsumowanie czytelniczego roku 2019


Ani się człowiek obejrzał, a tu już 2020 rok zapukał do naszych drzwi i trwa od tygodnia. Zanim jednak w pełni wkroczę w lata 20. XXI wieku, to chciałabym się z Wami podzielić krótkim podsumowaniem zeszłego roku. ;)