Siedmiu mężów Evelyn Hugo – Taylor Jenkins Reid

Literaturę obyczajową omijam szerokim łukiem. Tak szerokim, że mniej więcej ja jestem na biegunie, a ona na równiku. Nie lubimy się – zazwyczaj tego typu książki nudzą mnie i sprawiają, że prawie nad nimi przysypiam. Zachęcona jednak wieloma bardzo pozytywnymi opiniami zdecydowałam się na przeczytanie Siedmiu mężów Evelyn Hugo i... Moje zaskoczenie było ogromne.

Recenzja powieści obyczajowej Taylor Jenkins Reid Siedmiu mężów Evelyn Hugo.

Nigdy nie uciekniesz przed swoim Losem – recenzja "Korony przeznaczenia" Moniki Magoskiej-Suchar i Sylwii Dubieleckiej

Szum, jaki wywołała pierwsza część serii Klątwa Przeznaczenia w internecie, nie umknął również mojej uwadze. Zaciekawiona, przeczytałam ją, pozgrzytałam zębami, naklęłam co niemiara, ale zawzięłam się i postanowiłam ją dokończyć (co możecie prześledzić tutaj). W duchu liczyłam na to, że skoro pierwsza część była debiutem autorek, to druga będzie już lepsza – w końcu obie panie powinny popracować do tego czasu nad swoim warsztatem literackim i nad fabułą powieści. No cóż... Pozostaje mi to podsumować tylko tak: o, ja naiwna!

Gdy miłość i sztuka idą ze sobą w parze – recenzja "Portu macierzystego" Nory Roberts


Każda kobieta pragnie spotkać mężczyznę idealnego – szarmanckiego, przystojnego, czułego, itd. Niestety (albo stety), takich zazwyczaj spotykamy tylko w książkach. I nie da się ukryć, że mistrzynią kreacji męskich ideałów jest Nora Roberts. Królowa romansów, jej książki sprzedały się w milionach egzemplarzy, a ona na tym nie poprzestaje, tylko tworzy kolejne. I właśnie jeden z nich, Port macierzysty, chciałam Wam przedstawić.

Co się stanie, gdy pożądanie przesłoni zdrowy rozsądek? - recenzja "Prokuratora" Pauliny Świst


Tak zwana literatura kobieca święci teraz swoje tryumfy i szczyt popularności. Co druga recenzja, jaką widzę w internecie, to obecnie albo opinia o książce obyczajowej, albo o erotyku. Nie jestem typem, który lubi jedne albo drugie (wyjątkiem są powieści Nory Roberts, ale tylko te, gdzie obok wątku romantycznego jest też inny wątek, np. kryminał albo fantastyka), ale zdecydowałam się sięgnąć po tytuł z kobiecej literatury. Ot, tylko po to, żeby się przekonać, czy może jednak ten gatunek mi się spodoba. Padło na Prokuratora Pauliny Świst, więc możecie się sami przekonać, jakie są moje wrażenia po lekturze tej powieści.

To jest po prostu zła książka – recenzja "Klątwy przeznaczenia" Moniki Magoskiej-Suchar i Sylwii Dubieleckiej


W swoim życiu miałam moment, że chętnie łapałam się za debiuty pisarskie. Teraz trochę mi to minęło, ponieważ zbyt często okazywało się, że jestem z tych książek po prostu niezadowolona i coś mi w nich nie pasuje. W każdym razie, na fali chęci czytania pierwszych prób literackich różnych autorów, podkuszona kilkoma dobrymi recenzjami, sięgnęłam po Klątwę przeznaczenia. Oj, w życiu tak nie klęłam na swoją naiwność i łatwowierność...

Podróżując w przyszłość i poznając Wszechświat – recenzja "Death Bringera" Adrianny Biełowiec

Na początek muszę Wam się do czegoś przyznać. Nie znoszę science-fiction i unikam go jak diabeł wody święconej. Po tym, jak przeczytałam Opowieści o pilocie Pirxie Stanisława Lema, zraziłam się nader skutecznie do tego gatunku. Tym bardziej że jestem osobą kompletnie nietechniczną i mam problem z oswojeniem tego całego żargonu z powieści sci-fi i mnie on przeraża. Stwierdziłam jednak, że czas najwyższy oswoić demony i wyjść ze swojej strefy komfortu, co skończyło się tym, że zgłosiłam się do recenzji książki Death Bringer Adrianny Biełowiec, gdy sama autorka szukała chętnych. Jeśli więc jesteście ciekawi, czy udało mi się obłaskawić chociaż trochę tego demona, to zapraszam do recenzji!

Kiedy wszystko okazuje się być wielkim kłamstwem - recenzja "Kłamcy" Nory Roberts


Nie lubię romansów i unikam ich jak diabeł wody święconej. Ale jest jedna autorka w tym gatunku, po którą sięgnę bez wahania – Amerykanka Nora Roberts. Zakochałam się w jej stylu pisania i jej książkach w momencie, kiedy przeczytałam Trylogię Kręgu z wątkami irlandzkimi i celtyckimi, i zostało mi do tej pory. Co prawda rzadko sięgam po stricte romanse jej autorstwa, częściej są to książki z romansem i dodatkiem, np. wątkiem kryminalnym lub fantastycznym, ale jednak miłość to temat przewodni za każdym razem. Dlatego, wiedziona swoją sympatią, musiałam sięgnąć po Kłamcę i po raz kolejny się nie zawiodłam.