Szepty Ciemności - Andrzej Pupin

Fabryka Słów przyzwyczaiła swoich czytelników, że wydaje dużo, stosunkowo dobrej jakości fantastyki. Ufam im, nawet jeśli chodzi o książki debiutantów, co do których moje podejście jest dość zachowawcze, więc zdecydowałam się sięgnąć po lekturę Szeptów Ciemności Andrzeja Pupina i jestem całkiem pozytywnie zaskoczona, nawet biorąc pod uwagę fakt, że to debiut autora.

Szepty Ciemności - Andrzej Pupin

Komornik. Arena dłużników #1 – Michał Gołkowski

Są takie nazwiska w świecie literackim, o których wiem, że zawsze zapewnią mi rozrywką. Po pierwszym spotkaniu z prozą Michała Gołkowskiego pod postacią trylogii o Komorniku przepadłam totalnie. Te trzy tomy przekonały mnie do tego autora bardziej niż jakakolwiek recenzja, jaką przeczytałam w życiu. A gdy usłyszałam, że pierwotna trylogia będzie miała kontynuację... Cóż, wiedziałam, że po prostu muszę ją przeczytać.

Recenzja powieści postapo Michała Gołkowskiego "Komornik. Arena dłużników", wyd. Fabryka Słów.

Natura nie wybacza – recenzja "Przedwiecznego zewu" Andrzej Wardziaka

Otrzymaliśmy od Natury mnóstwo – całą Ziemię. I obecny kryzys klimatyczny, o którym tyle się mówi, pokazuje jasno, że nie potrafiliśmy tego uszanować i docenić tego ogromnego daru. Jednak czy kiedykolwiek, chociażby przemknęło nam przez głowę, co by się stało, gdyby Natura zbuntowała się przeciwko takiemu wykorzystywaniu i postanowiła ukarać gatunek homo sapiens?

Tym razem aż tak nie bolało – recenzja "S.N.U.F.F." Wiktora Pielewina


Drugie spotkanie z rosyjskim, współczesnym pisarzem wypadło nieco lepiej niż pierwsze. Jeśli zaglądacie do mnie od czasu do czasu, to wiecie, że jego Miłość do trzech Zuckerbrinów kompletnie nie przypadła mi do gustu (więcej szczegółów tutaj). Stwierdziłam, że co mi szkodzi, spróbować jeszcze jednej książki Pielewina, jeśli i tym razem się nie dogadamy, to odpuszczę... No i jak było? A to przeczytacie już dalej.

Ale tak właściwie, to o co tu chodzi? - recenzja "Miłości do trzech Zuckerbrinów" Wiktora Pielewina

Lubię wyzwania i lubię dziwne książki, bo są dziwne i dzięki temu są interesujące. Lubię to uczucie, kiedy mózg mi niemal wybucha przy lekturze, ale w tym pozytywnym sensie. Ostatnio recenzowałam dla Was Narzeczoną księcia (moje zdanie o niej możecie przeczytać tu) i uznałam ją za najdziwniejszą książkę, jaką do tej pory czytałam. Dobra, jednak nie. Właśnie chciałam Was poinformować, że trafiłam na coś jeszcze dziwniejszego, od czego mój mózg zawrzał, a potem wyparował.

Koniec świata w nowej wersji – recenzja "Komornika III. Kant" Michała Gołkowskiego


Mam problem z seriami książek. Z jednej strony cieszy mnie to, że przygoda nie kończy się po jednej książce, a trwa dalej, mogę zżyć się z bohaterami i towarzyszyć im przez dłuższy czas. Jednak z drugiej strony dwa razy bardziej boli, gdy po kilku tomach przychodzi rozstanie z ulubionymi bohaterami i koniec trylogii czy też serii. Takie właśnie uczucia towarzyszyły mi przy lekturze trzeciego i ostatniego tomu trylogii Komornika Michała Gołkowskiego.

Czy świat po Apokalipsie można uratować? - recenzja "Komornika II. Rewers" Michała Gołkowskiego


Po tym, jak przeczytałam pierwszy tom Komornika, wpadłam w zachwyt (o czym zresztą możecie przeczytać tutaj) i rzuciłam się od razu na drugi tom. Nie mogłam się doczekać na kontynuację przygód Ezekiela Siódmego w świecie Po, szczególnie, że zagadka z pierwszej części wciąż nie została w pełni wyjaśniona. Ciekawi, czy drugi tom przypadł mi do gustu tak samo, jak pierwszy? To zapraszam do czytania.

"Życie to nie bajka, nie głaszcze nas po jajkach" – recenzja "Komornika" Michała Gołkowskiego

Do tej pory nie czytałam niczego, co chociaż można by próbować podciągnąć pod literaturę postapo. W ogóle mnie te klimaty nie ciekawiły, tym bardziej, że miałam ich wizję ze światem przedstawionym jako wieczna mordownia, gdzie każdy do każdego strzela i wszędzie walają się resztki dawnego świata, a szczególnie ostatki wysoko rozwiniętej technologii. A potem przypadkiem natknęłam się na Komornika Michała Gołkowskiego i doszłam do wniosku, że nie taki straszny diabeł, jak go malują. A skoro już o kwestiach diabelsko-anielskich mowa...

Jak wyglądałby świat, gdzie religia stała się przekleństwem? - recenzja "Bez wytchnienia" Michała Matuszaka


We współczesnym świecie mamy mnogość religii, ale też mnogość radykalizmów. Zarówno na scenie politycznej, jak i w religiach pojawiają się wszelkiego rodzaju skrajne nastroje, co prowadzi do konfliktów. A czy kiedykolwiek zastanawialiście się, jakby wyglądał nasz świat, gdyby to religia stała się priorytetem i wyznacznikiem naszego życia? Gdyby wszystko było jej podporządkowane, a całe państwo takie, jak Polska, byłoby państwem kierowanym przez radę uznającą za słuszną tylko religię katolicką? Taką przerażającą perspektywę kreuje przed nami Michał Matuszak w swojej książce Bez wytchnienia.