"SeeIT" - Jagna Rolska

Czasy pandemii wokół nas skłaniają do zastanowienia się, jak będzie wyglądał świat za 100 lat. Albo dwieście. I czy ludzkość wokół nas przetrwa w niezmienionym kształcie, czy jednak będziemy musieli przekształcić nieodwracalnie nasze społeczeństwa, by dostosować się do warunków dookoła nas?

Recenzja nominowanej do Nagrody Zajdla za 2019 rok powieści Jagny Rolskiej "SeeIT".

Dziewięć dni. Przez tyle może się wywrócić komuś świat do góry nogami. Ziemia, rok 2117. Przez glob przetoczyły się katastrofy naturalne, które spowodowały jego degenerację. W każdej chwili planeta grozi ostatecznym kataklizmem, na którego skutek wyginie całe życie na jej powierzchni. Ludzkość mieszka w rozsianych w różnych punktach obszarach, a władzę przejął Rząd Światowy. Aby uratować ludzi, wysyła ich na Arki umiejscowione w kosmosie, gdzie mogą pędzić szczęśliwy i bezpieczny żywot. Jednak kilkoro młodych buntowników rozpoczyna krucjatę przeciw nadnarodowcom rządzącym ich światem i pragnie otworzyć ludziom otworzyć oczy na całą prawdę, jaka została przed nimi ukryta. Narzędziem do tego celu ma być wirus SeeIt, który chcą wgrać w międzynarodową sieć, by wszyscy mieszkańcy Ziemi jednocześnie odkryli, w jakim zakłamaniu żyją.

Ludzie, którzy są zajęci ciężką pracą i walką o przetrwanie, to bezwolna masa, niezadająca pytań, bo nie ma na nie ani czasu, ani siły. Jeśli do tego dołożymy strach i poczucie, że tylko współpraca nas uratuje, to otrzymamy społeczeństwo, którym można sterować w dowolny sposób.

Spotkałam się z opinią, że motywy, które wykorzystano w tej książce, już się pojawiły we wcześniejszych powieściach z gatunku dystopii. Niestety, sama przeczytałam tego typu pozycji jeszcze zbyt mało, by móc wyrazić swoją opinię, ale śmiało mogę stwierdzić, że ta książka jest po prostu nudna. Pomysł na fabułę był naprawdę niezły, niestety, cały potencjał został zmarnowany przez wykonanie. Powieść jest napisana banalnie prostym językiem, zdania są nieskomplikowane i bardzo krótkie. Wygląda to trochę jak rozdmuchane do granic na 300 stron opowiadanie. Narrator sam ocenia bohaterów i wydarzenia, podsuwając swoje myśli czytelnikowi. Raczej nikt z nas nie lubi tego typu rozwiązań, sami wolimy, zagłębiając się w lekturę, wyrobić sobie opinię o postaciach i fabule.

Wierzę w zmiany. Historia pokazuje, że nawet w przypadkach na pozór beznadziejnych udawało się wygrać.

Świat po wielu katastrofach, ucieczka ludzi na Arki, strach przed końcem Ziemi – to są świetne motywy, które dobrze ograne, dałyby naprawdę interesującą książkę. W przypadku SeeIT miałam wrażenie, że autorka próbowała na trzysta stron powieści upchnąć jak najwięcej pomysłów, które przewinęły się przez jej głowę, tworząc istny miszmasz, z którego w rzeczywistości nic nie wynika. Świetną ideą było stworzenie Rady Światowej, która kontroluje przepływ informacji i zasypuje zwykłych, szarych i ciężko harujących ludzi propagandowymi filmikami – podobny motyw pojawia się u Philipa K. Dicka w Druciarzu Galaktyki. Rodzina, jako podstawowa komórka społeczna, uległa całkowitemu zanikowi, a zastąpiły ją przyzakładowe przedszkola, w których od małego dzieci są inwigilowane, a następnie segregowane według swoich zdolności i wysyłane na Arki albo przeznaczane do pracy na Ziemi (szczerze powiem, że mnie to się skojarzyło z komunizmem i ZSRR). W trakcie lektury przypomniały mi się też Igrzyska śmierci Suzanne Collins, szczególnie ostatnia część – grupka rebeliantów chce obalić cały system i ujawnić prawdę o zakłamaniu rządu i przywódców narodu, o tym, jakimi mrzonkami są karmieni szarzy obywatele. Powtórzę się – pomysł świetny, ale wykonanie już nie bardzo.

Każdy plan należy zacząć układać tak, by przede wszystkim zapewnić sobie możliwość ucieczki.

Bohaterowie. Rany boskie, jacy bohaterowie?! Po kilku dniach od zamknięcia książki na ostatniej stronie kompletnie nie pamiętałam, jakie postaci pojawiły się na jej stronach. Bohaterowie są płytcy i sztuczni, a dialogi między nimi plastikowe i pozbawione jakiejkolwiek głębi. Czyta się to mniej więcej z taką samą fascynacją jak instrukcję obsługi pralki – a nie, wróć, ta potrafi człowieka zaskoczyć jakąś dziwną funkcją! W dodatku przedszkolaki, od których zaczynamy całą akcję, wypowiadają się takim samym językiem i z taką samą logiką jak dorośli. Główni bohaterowie działają jak dzieci we mgle, ich decyzje są podejmowane pod wpływem impulsu i bardziej przypominają postanowienia nastolatków sterowanych hormonami. Tak naprawdę z SeeIT kojarzę jedynie małą Allie, niesamowitą dziewczynkę, która na koniec powieści działa jak deus ex machina – rozwiązuje wszystkie problemy bohaterów i doprowadza fabułę do całkowicie niesatysfakcjonującego końca.

Nadejdzie dzień, gdy wojna się o nas upomni. Raz wznieconego ognia nie da się ugasić.

Jeśli mam podsumować tę książkę, to muszę stwierdzić, że nie rozumiem, jakim cudem dostała nominację do Nagrody Zajdla za 2020 rok. Jest płaska, płytka i ma w sobie milion wątków, które tak naprawdę nie trzymają się kompletnie kupy, a wręcz rozłażą w szwach. Na dodatek styl autorki pozostawia wiele do życzenia. Jeśli Jagna Rolska popracuje nad swoim warsztatem i następnym razem lepiej przyłoży się do zebranych pomysłów, może coś z tego będzie. Jednak tym razem powieść okazała się kompletnym niewypałem i odradzam Wam jej lekturę (no, chyba że cierpicie na nadmiar wolnego czasu).

Wszystkie cytaty pochodzą z książki Jagny Rolskiej SeeIT.


Tytuł: SeeIT

Autor: Jagna Rolska

Wydawnictwo: Dolnośląskie

Liczba stron: 304

Rok wydania: 2019
Recenzja nominowanej do Nagrody Zajdla za 2019 rok powieści Jagny Rolskiej "SeeIT".

Komentarze

  1. Podpisuję się pod tą opinią obiema rękami! Szkoda czasu na takie kiepskie książki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie się na niej zawiodłam, bo skoro była nominowana do Zajdla, to liczyłam na kawał porządnej fantastyki... A tu klops.

      Usuń
  2. Będę omijać ten tytuł szerokim łukiem. Jeśli autorka ma taki styl jak piszesz, to pozostałe książki też sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, w jak jej romansach, bo to również pisze, ale tutaj to była jakaś pomyłka...

      Usuń
  3. Szkoda, że taki niewypał. Przez chwilę nawet miałam ją w planach...

    OdpowiedzUsuń
  4. Na początku byłam bardzo zaciekawiona, ale po przeczytaniu całego wpisu czuję się zawiedziona.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza