Pamiętajcie, nie zadzierajcie z tą wredną zołzą - recenzja "Siły niższej" Marty Kisiel

Po lekturze Dożywocia i całkowitym zakochaniu się w Lichu, Konradzie i Krakersie, po prostu musiałam przeczytać Siłę niższą. Nie przeżyłabym chyba, gdybym odpuściła sobie tę książkę. W efekcie po raz kolejny wpadłam po uszy i uległam tej magii, którą Ałtorka (taka pisownia jest całkowicie zamierzona, stosowana przez samą Martą Kisiel) potrafiła stworzyć w obu powieściach.
W Sile niższej powracamy do nowego domu Konrada Romańczuka i jego dożywotników po tragicznych wydarzeniach z końca Dożywocia. Na nowej posesji już mieszka jeden domownik – Turu, czyli Grzegorza Brząszczyk, który chętnie przygarnia nowych lokatorów. Sympatyczny, olbrzymi wiking jest po prostu cudowną postacią, której nie sposób nie polubić i nie śledzić jej życia z szerokim uśmiechem, a jego poczucie humoru to jedna z lepszych rzeczy w całej książce. W dodatku w domu mieszkają trzej wyblakli Wehrmachtowcy, zamknięci na strychu, z czasem nabierający nieco bardziej rzeczywistych kształtów i dogadujący się ze wszystkimi językową mieszanką polsko-niemiecką. A jakby tego wszystkiego było mało, to Konrad odkrywa, że nie jest jedynym posiadaczem anioła stróża, przez co w końcu ląduje w domu z drugim, perfekcyjnym aniołem stróżem na przechowaniu, co skutkuje tym, że wpada na pomysł na rozpoczęcie nowej działalności gospodarczej, jaką będzie prowadzenie pensjonatu dla dożywotników. I wciąż czeka go odkrywanie samego siebie i uporządkowanie sytuacji w domu, w którym co i raz dochodzi do większych i mniejszych katastrof.
Jeśli chodzi o postaci w Sile niższej, to niewiele się tu zmieniło w stosunku do Dożywocia - dalej mamy tu sfrustrowanego wszystkim Konrada Romańczuka, zasmarkane Licho, jednego z utopców (pozostałe dwa zmieniły lokum), pojawia się również Carmilla, czyli agentka Konrada i jej dziecko, Niebożątko (jeśli jesteście ciekawi, z kim poczęte, to musicie przeczytać książkę, ja Wam tego nie zdradzę), a także kolejny anioł stróż, Tsadkiel (zwany Zadkielem), no i przecudowny Turu. Wszyscy bohaterowie są tak samo ciekawie nakreśleni i pełni ciepła, jak w poprzedniej części. Każdy z nich ma własny i niepowtarzalny charakter, dzięki czemu nie mieszają nam się w głowach i łatwo je zapamiętać (jakby nie było to proste z powodu ich kompletnej oryginalności). Nawet wredny z początku Zadkiel, perfekcyjny anioł stróż, który kroi marchewkę na idealne kwadraty 1x1 cm w końcu zyskuje bardziej ludzką twarz i okazuje się być po prostu osamotnionym i porzuconym stworzeniem, które bardzo chce mieć swój dom.
Odniosłam wrażenie, że Siła niższa była dużo bardziej dopracowana w porównaniu z Dożywociem - absolutnie mi to nie przeszkadzało, w końcu Dożywocie to debiut Marty Kisiel, więc teraz można się spodziewać w jej dorobku coraz lepszych książek. Humor obecny w tej powieści jest tak samo ciepły, jak w poprzedniej części. Całość bawi i sprawia, że serce się topi nad lekturą tej historii. Powolne, po raz kolejny, dojrzewanie Konrada Romańczuka do roli opiekuna dożywotników, dojrzewanie Carmilli do zostania samotną matką Niebożątka i śledzenie tych perypetii powodują u czytelnika przypływ miliarda pozytywnych emocji.
Mogłabym pisać w samych superlatywach i to bez końca o tej książce, i rozpływać się nad nią, tak ją uwielbiam. Język pisarki jest naprawdę lekki, łatwy i przyjemny w odbiorze. W dodatku pojawia się tam mnóstwo odniesień intertekstualnych, co zapewne wynika z wykształcenia Marty Kisiel, która jest polonistką. Nie można zaprzeczyć, że uważnemu czytelnikowi odnajdywanie takich smaczków sprawi mnóstwo frajdy. Nie da się też nie wspomnieć o humorze zawartym w powieści – użyte tutaj „przekleństwa” są tak ciekawe i śmieszne, że nie raz i nie dwa prychałam głośnym śmiechem w domu, aż się na mnie wszyscy dookoła patrzyli ze zdumieniem.
Powiem szczerze, że nie wyobrażam sobie mojej biblioteczki bez Dożywocia i Siły niższej, a moje czytelnicze serduszko już się cieszy na wieść o tym, że w tym roku ma wyjść kolejna powieść Ałtorki. Oczywiście, czeka na mnie jeszcze lektura Nomen omen i mam nadzieję, że poprzeczka, którą zawiesiłam Ałtorce po pierwszych dwóch powieściach, zostanie pokonana lekkim skokiem. A jak Wam się podobają książki Marty Kisiel? Czytaliście już któreś?




Tytuł: Siła niższa

Autor: Marta Kisiel

Cykl: Dożywocie, tom II

Wydawnictwo: Uroboros

Liczba stron: 319

Rok wydania: 2016

17 komentarzy:

  1. Celowo na początku jest „ałtorka”? Chwilę zastanawiałam się co to za słowo ;) a co do książki, to nazwisko Marty Kisiel już kilka razy obiło mi sie o uszy i jeśli gdzieś natknę się na tę książkę to chętnie po nią sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jak najbardziej celowo - sama Marta Kisiel tak pisze o sobie na swoim fanpage'u, stąd ałtorka ;) Polecam gorąco książkę :)

      Usuń
  2. W zasadzie bardzo interesuje mnie twórczość Pani Kisiel, ale to "ałtorka" mnie irytuje ogromnie, choć wiem, że jest takie "z przymrużeniem oka" :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, wszyscy jej fani tak na nią mówią, stąd się wzięło ;)

      Usuń
    2. W takiej sytuacji warto wziąć słowo w cudzysłów: wtedy wiadomo, że to "nie jest na serio" plus w takiej sytuacji fajnie dodać wtrącenie informujące o tym :D

      Usuń
    3. Dzięki za podpowiedź, już tak zrobiłam :)

      Usuń
  3. Uwielbiam <3 Ten humor <3 I Licho jest najlepszą postacią ever <3
    Skoro ci się spodobał to polecam "Nomen Omen" - również wspaniała i humorystyczna historia! (Właśnie skończyłam czytać :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie miałam przyjemności, czeka na razie na półce, ale już się doczekać nie mogę :D

      Usuń
  4. Niby interesuje mnie Marta Kisiel, a jeszcze nigdy nie czytałam nic jej "ałtorstwa"... chyba będę musiała się za nią zabrać, bo słyszę wiele pozytywnych opinii na temat jej twórczości :)
    Pozdrawiam,
    Patty z pattbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam twórczości autorki, ale chcę to zmienić bo czytałam o jej książkach same superlatywy.:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Twórczość tej Pani ciągle jeszcze przede mną, ale recenzja bardzo zachęcająca :-) Muszę w końcu zdobyć jej książki :-)
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, tylko nie czytaj przy innych, bo pomyślą, że zwariowałaś :)

      Usuń
  7. A ja przy tych książkach czuję się stara i drętwa ;) kompletnie nie odnajduję się w jej poczuciu humoru, a przede wszystkim w tym, że w tych ksiażkach jakby nie ma... fabuły? Takie zbitki zabawnych (i mniej zabawnych, jak już wspomniałam) scenek sytuacyjnych to troszkę przymało na powieść :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tam de facto fabuły nie ma, ale mimo wszystko strasznie mi się podobały i nieźle się uśmiałam przy nich :)

      Usuń
    2. Pierwszy tom rzeczywiście jest trochę na bakier z fabułą, bo to raczej połączone opowiadania, ale "Siła niższa" jest pod tym względem bardziej złożona. No i trzeba wiedzieć,że ałtorka pisze bardzo specyficznym, kwiecistym językiem, który nie każdemu przypadnie do gustu.

      Usuń

Copyright © 2014 Wiewiórka w okularach , Blogger