Opowieść o tym, jak pewne oczy świat odczarowały – recenzja "Oczu urocznych" Marty Kisiel


Zaraz po przeczytaniu "Szaławiły" (moje zachwyty nad tym opowiadaniem możecie przeczytać tutaj) w moje ręce wpadły "Oczy uroczne" Marty Kisiel. Rzuciłam się na nie jak szalona, nie mogąc przegapić takiej okazji – Oda Kręciszewska już przy pierwszym spotkaniu skradła moje serce na równi z dawnymi mieszkańcami Lichotki i wręcz nie mogłam się doczekać, by móc znowu przeżyć z nią nowe przygody.

Krótka historia o tym, co się na pogorzelisku działo – recenzja "Szaławiły" Marty Kisiel


Mam kilku swoich ulubionych polskich autorów, ale chyba nikt i nic nie przebije mojej dzikiej miłości do Marty Kisiel i jej twórczości. Od momentu, kiedy w moje ręce trafiło jej Dożywocie (recenzja tutaj), czytam każdą książkę jej autorstwa i biorę je w ciemno. I jak do tej pory nie zawiodłam się ani razu. Co prawda premiera opowiadania Szaławiła miała miejsce już sporo czasu temu, a mi było ciągle nie po drodze, ale wreszcie usiadłam do lektury i... No cóż, zakochałam się jeszcze bardziej.

Pamiętajcie, nie zadzierajcie z tą wredną zołzą - recenzja "Siły niższej" Marty Kisiel

Po lekturze Dożywocia i całkowitym zakochaniu się w Lichu, Konradzie i Krakersie, po prostu musiałam przeczytać Siłę niższą. Nie przeżyłabym chyba, gdybym odpuściła sobie tę książkę. W efekcie po raz kolejny wpadłam po uszy i uległam tej magii, którą Ałtorka (taka pisownia jest całkowicie zamierzona, stosowana przez samą Martą Kisiel) potrafiła stworzyć w obu powieściach.

Licho nie śpi... Tylko grasuje w bamboszach! - recenzja "Dożywocia" Marty Kisiel

Szczerze powiem, że uwielbiam polskich autorów fantastyki i czytam ich bardzo chętnie. Dożywocie poleciła mi znajoma jeszcze w trakcie studiów i od tamtej pory przepadłam kompletnie i kocham Ałtorkę (pisownia zamierzona, sama Marta Kisiel tak o sobie pisze) całkowicie platonicznie miłością bezdenną. Przy tej lekturze ubawiłam się setnie, nie raz i nie dwa wybuchając śmiechem na cały dom, aż moje koty spoglądały na mnie, jakbym zwariowała. Ale, uwierzcie mi, nie da się zachować powagi, gdy czyta się o niespełnionym pisarzu i jego dożywotnikach?