Książki Marcina Mortki biorę w ciemno od czasu, gdy przeczytałam Morza Wszeteczne. Zatem nikogo nie powinien dziwić fakt, że gdy dowiedziałam się o serii spod jego pióra, która miała połączyć w sobie fantastykę i historyczne oblężenie Malty, od razu postanowiłam, że muszę ją przeczytać. Co prawda pierwszy tom trochę odczekał na półce, ale wreszcie nadeszło jego pięć minut.
Mała miejscowość, gdzie wszyscy się znają, a plotki roznoszą się z prędkością błyskawicy, a w niej siedemnastolatka, która usiłuje jakoś pogodzić swoje dwie natury to najkrótsze podsumowanie Welesówny. Jeśli potrzebujecie lekkiej, łatwej i przyjemnej lektury na lato, która nie zajmie dużo miejsca w plecaku, to śmiało łapcie za tę historię.
To smutne, jak potrafimy obrócić najlepsze wynalazki technologii w zło. Nie inaczej było z odkrywanymi na przestrzeni lat związkami chemicznymi czy właściwościami roślin, które znajdujemy na łąkach czy w ogrodzie. Neil Bradbury w swojej książce świetnie udowadnia, jak cienka jest granica między dobrem a złem, i jak szybko potrafimy ją przekroczyć.
Co byście zrobili, gdyby wszystko, w co wierzyliście, okazało się jednym wielkim kłamstwem? Gdyby najbliższa i uważana za jedyną żyjącą osoba z rodziny stała się waszym wrogiem numer jeden? Przed takimi pytaniami staje dwudziestoletnia Valea, której życie niespodziewanie wywraca się do góry nogami, nie tylko dzięki spotkaniu pewnego przystojniaka.
Jak głosi słynne powiedzenie, rewolucja zjada własne dzieci. Właśnie tak wygląda życie Malini i Priji. Jedna sięga po władzę, a jako podstawę swojego władania przyjmuje proroctwo bezimiennego boga. Druga natomiast próbuje oswobodzić swój kraj spod jarzma cesarskiego panowania, a to oznacza konflikt nie tylko z cesarzową, ale też z istotami, o których czytano do tej pory tylko w legendach.
Nazwisko Kuang już jest dobrze znane w czytelniczym światku, głównie dzięki jej trylogii Wojny Makowej oraz jednotomowej powieści Babel. Czyli o konieczności przemocy, za którą otrzymała w 2023 roku Locusa i Nebulę, czyli dwie bodaj najważniejsze nagrody w świecie fantastyki. Jednak tym razem autorka postanowiła wszystkich zaskoczyć, sięgając po całkowicie inną stylistykę i tematykę, które spotykamy w tytule Yellowface.