Yellowface – Rebecca F. Kuang

Nazwisko Kuang już jest dobrze znane w czytelniczym światku, głównie dzięki jej trylogii Wojny Makowej oraz jednotomowej powieści Babel. Czyli o konieczności przemocy, za którą otrzymała w 2023 roku Locusa i Nebulę, czyli dwie bodaj najważniejsze nagrody w świecie fantastyki. Jednak tym razem autorka postanowiła wszystkich zaskoczyć, sięgając po całkowicie inną stylistykę i tematykę, które spotykamy w tytule Yellowface.

Recenzja powieści Rebecci F. Kuang "Yellowface", wyd. Fabryka Słów.

Pierwsze, o czym pomyślałam po przeczytaniu książki, to to, że Kuang umie w pisanie antypatycznych postaci. Teoretycznie nic trudnego, ale stworzyć powieść na ponad 400 stron bez ani jednego pozytywnego bohatera, to już jest sukces. A chociaż bardzo się starałam, to w całym Yellowface nie znalazłam nikogo takiego. Główna postać i jednocześnie narratorka całej historii, Juniper Song, próbuje kreować się na ofiarę, jednak nie potrafiłam jej współczuć i żałować. Jedyne, co nakręca tę dziewczynę do działania, to chęć utrzymania się na szczycie w literackim świecie, pragnienie bycia rozpoznawaną i znaną. I chociaż są momenty, gdy June próbuje kreować się na ofiarę w tym wyścigu szczurów, to jednak zaraz potem podejmuje decyzje, które przekreślają całe współczucie, jakie zaczynamy wobec niej odczuwać.

Twitter uczynił z nas wszystkich sędziów niekompetentnych, lecz skorych do orzekania. 

Rebecca F. Kuang przedstawia świat wydawniczy, literacki i autorski od strony, o której my, czytelnicy, z całą pewnością nie chcielibyśmy wiedzieć. Jest to przerysowane, czasami wręcz karykaturalne, ale wierzę, że w tym wszystkim znajduje się ziarno prawdy. June, dzięki jednej, moralnie wysoce wątpliwej decyzji, trafia na świecznik świata literackiego, ale z czasem coraz trudniej jej tkwić w tym kłamstwie i oszukiwać czytelników, krytyków, przyjaciół i rodzinę. Kradzież rękopisu Atheny, chyba jedynej osoby, którą Song określała jako swoją przyjaciółkę (ale tylko przy dużej dozie dobrych chęci), i wydanie go pod własnym nazwiskiem wywinduje Juniper na szczyt kariery. I z jednej strony cieszymy się, że ta wiecznie tłamszona, borykająca się ze stanami lękowymi i nieustannie niewierząca w siebie dziewczyna odnosi tak ogromny sukces, a z drugiej zdajemy sobie sprawę, że jej zachowanie było podyktowane nie tylko zazdrością i chęcią zemsty wobec Atheny, której zawsze wszystko się udawało, ale także chęcią wybicia się i wykazania. Szkoda tylko, że w tym przypadku powiedzenie po trupach do celu nabrało wręcz dosłownego znaczenia, a jak łatwo Song znalazła się na szczycie, tak jeszcze szybciej może z niego zlecieć. I błyskawicznie też przekonuje się, że utrzymanie się na takim poziomie wcale nie jest łatwe i przyjemne, szczególni gdy całość kariery opiera się na wielkim szwindlu.

Chyba wszyscy chcielibyśmy mieć przyjaciela, który nigdy nie kwestionuje naszej wyższości, gdyż zdaje sobie sprawę, że to nie do wygrania? Chyba każdy chce mieć kogoś, kogo może traktować jak worek treningowy?

Autorka każdą swoją kolejną książką zaskakuje czytelników coraz mocniej, poruszając bardzo zróżnicowaną tematykę. Od historii Chin, na której opierała się jej Wojna Makowa, przez filologiczne rozmyślania w Babel, po satyrę na świat wydawniczy. Kuang potrafi bawić się tym, co pisze, a jej powieści czyta się z ogromną przyjemnością. Bezpardonowo obnaża prawdziwe oblicze literackiego świata, w którym nikt nie jest krystalicznie czysty, chociaż każdy się za takiego uważa, nikt nie gra fair, a to, z kim trzyma się sztamę, zależy od obecnej sytuacji na rynku. Jej Yellowface wywołuje momentami uśmiech na twarzy, ale częściej jest gorzkim obrazem rzeczywistości, gdzie każdy pod każdym dołki kopie, a uczciwa rywalizacja to niedościgniony ideał.

Tak wspaniale było mieć kogoś, kto rozumie to konkretne marzenie, kto rozumie, że proste słowa mogą stać się zdaniami, a zdania mogą złożyć się w arcydzieło, które z kolei może z impetem rakiety kosmicznej wystrzelić człowieka ku totalnie obcemu światu, gdzie można mieć wszystko - światu, który pisarze tworzą sami dla siebie.

Jedynym malutkim minusem dla mnie było zakończenie, które niekoniecznie pasowało mi do całej historii. Pojawienie się tej Jedynej Sprawiedliwej było naciągane i uważam, że Kuang ze swoim talentem i wyobraźnią mogła dużo lepiej wybrnąć z tej sytuacji. Natomiast stwierdzam jedno – sama końcówka jest smutnym podsumowaniem otaczających nas realiów, gdzie każda sensacja ma krótki żywot, a każdy, na kogo wylewa się wiadro hejtu, może liczyć na to, że prędzej czy później zostanie mu wszystko zapomniane.

Wszystkie cytaty pochodzą z książki Yellowface Rebecca F. Kuang.


Pięć na pięć żołędzi
Tytuł: Yellowface

Tytuł oryginału: Yellowface

Autor: Rebecca F. Kuang

Tłumaczenie: Grzegorz Komerski

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Liczba stron: 429

Data premiery: 27.09.2023

ISBN: 9788379649617
Recenzja powieści Rebecci F. Kuang "Yellowface", wyd. Fabryka Słów.

Recenzja powstała przy współpracy z wydawnictwem:

Fabryka Słów

Komentarze

  1. Czytałem tą książke i jest bardzo dobra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest świetna, a za ogromny plus uważam bohaterkę i narratorkę jednocześnie - ciężko jest stworzyć tak moralnie szarą postać, którą jednocześnie nawet da się lubić.

      Usuń

Prześlij komentarz