Minas Warsaw - Magdalena Kozak

Bądźmy szczerzy – na widok czarodzieja i smoka na szczycie Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie każdy by zgłupiał. Mimo tego, że bardzo chciałabym znaleźć się w jakimkolwiek fantastycznym świecie, tak na coś takiego, jak nic pomyślałabym, że czas na wizytę u psychiatry (albo odstawienie leków). Tymczasem w Warszawie XXI wieku, pewnego poranka, właśnie taki widok przywitał jej mieszkańców.

Minas Warsaw - Magdalena Kozak

O twórczości Magdy Kozak wiedziałam tyle, że istnieje, że to fantastyka i że raczej podpada pod military fantasy. I w sumie to wystarczyło, bym sięgnęła po jej ostatnią powieść Minas Warsaw. Niestety, nie wystarczyło to, żebym się polubiła z piórem autorki. To nie była zła książka, ale po prostu zabrakło między mną a nią chemii. Dla mnie ta powieść była najzwyczajniej w świecie nijaka, bohaterowie nie wywoływali we mnie żadnych większych uczuć. Nie powiem, żeby Minas Warsaw czytało się źle, bo Magdalena Kozak ma lekkie pióro i strony się same przewracają, ale nie było we mnie krzty zaangażowania w opowiadaną historię. Plusem jest to, że autorka świetnie wykorzystuje swoją wiedzę na tematy wojskowe i w kwestiach działań służb specjalnych (w końcu sama służyła w Iraku czy Afganistanie), ale to nie wystarczy, by stworzyć porywającą powieść.

A przeszłość, cóż, nie dawała się przepędzić. Plątała się u stóp niczym pies przybłęda: raz nakarmisz i już nigdy się nie pozbędziesz.

W dniu, gdy na szczycie Pałacu Kultury i Sztuki pojawia się znikąd smok, a u podnóży budynku – czarodziej, wszystko staje na głowie. Jednostka specjalna, wysłana do pokonania tej dwójki przepada bez wieści, a jednym z niewielu zdolnym jakoś dogadać się z najeźdźcami jest Maciek Jeżewski, pracownik działu IT w Urzędzie Miasta, a amatorsko – pisarz. I tu zaczyna nam się cała zabawa i całkiem ciekawy zabieg, jaki zastosowała autorka. Otóż jesteśmy świadkami, jak świat stworzony przez Maćka i bohaterowie w nim występujący mieszają się z naszym, XXI-wiecznym otoczeniem. Intrygująca koncepcja, chociaż nie wiem, czy do końca przekonuje mnie pomysł spotykania na ulicach orków z Władcy Pierścieni.

Mężczyzna wiedział doskonale, że nie ma najmniejszej ochoty zostawać żadnym księciem. Masa niewdzięcznej roboty, z niegodną zaufania połowicą i otoczeniem tylko czyhającym na najdrobniejszy błąd. Z koniecznością pilnowania się na każdym kroku bez możliwości zaufania komukolwiek. Z wyzwaniami i problemami walącymi się na głowę w najmniej sprzyjających okolicznościach. Koszmar.

Humor, jaki pojawia się w powieści, czasem bawi, ale do mnie za bardzo jednak nie przemawiał. Aczkolwiek jestem w stanie zrozumieć, że komuś to się może podobać. Niewątpliwym jednak plusem tej historii i to, na co położyła spory nacisk autorka, są trudności początkujących pisarzy. Książka jest z 2020 roku, kiedy mieliśmy już naprawdę świetnie działające social media, działał Wattpad, można było publikować to, co się napisało, zamiast tylko skrobać do szuflady. I tu pojawia się problem – większość użytkowników Internetu jest przekonana, że są anonimowi, w związku z czym mogą krytykować każdego i wszystko. Konstruktywna krytyka powinna być zawsze mile widziana, ale wylewanie komuś pomyj na głowę i fala hejtu, bo nam się nie podobało, jest poniżej jakiejkolwiek kultury osobistej i powinno być szeroko potępiane, a obecnie spotyka wielu młodych twórców. I z tym spotyka się Maciek, wrzucając na pewną stronę fragmenty swojej powieści – chłopak głęboko ten hejt przeżywa, boi się publikować dalej. Jasne, wiem, że wiele debiutów nie jest najlepszych, ale każdy kiedyś zaczynał i trzeba dać pewien margines zaufania, pozwolić rozwinąć się młodym twórcom.

Zawsze myślałem, że pisarz to po prostu ktoś, kto ma do opowiedzenia jakąś historię. Jednym się ta historia podoba, drugim nie, jak w życiu. Ale chyba nie zastanawiasz się, snując swoją opowieść, która z wybrednych czytelniczych kompanii złożyła zamówienie na twój tekst, koniecznie z lokowaniem produktu? Jaki jest target, deadline i cała reszta tego korporacyjnego bełkotu?

I cóż ja na koniec mogę napisać? Minas Warsaw to nie jest zła powieść i na pewno znajdzie oddane grono czytelników. Jeśli lubicie militarne klimaty, absurdalny humor i fantastykę, to istnieje spore prawdopodobieństwo, że ten tytuł przypadnie wam do gustu. Ja chyba jednak fanką pióra Magdaleny Kozak nie zostanę i to była pierwsza, a jednocześnie ostatnia moja przygoda z jej twórczością. 

Wszystkie cytaty pochodzą z książki Minas Warsaw Magdaleny Kozak.


Trzy na pięć żołędzi
Tytuł: Minas Warsaw

Autor: Magdalena Kozak

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Liczba stron: 560

Data premiery: 08.07.2020

ISBN: 9788379645732
Minas Warsaw - Magdalena Kozak

Komentarze