Święta
już za nami, a w taki czas każdy z nas odkrywa w sobie dziecko. A
skoro moje wewnętrzne dziecko wręcz samo wyłazi ze mnie, to na tej
fali rzuciłam się na Pana Błyska, czyli
kolejną bajkę spod pióra J. R. R. Tolkiena.
Władcę Pierścieni
i Hobbita
zna każdy fan fantastyki. Jednak niewielu wie, że Tolkien pisał
też książki dla dzieci, równie dobre jak dwa jego najbardziej
znane dzieła. Jedną z takich bajek jest właśnie Łazikanty,
tytuł, którego geneza sięga lat dwudziestych XX wieku.
Nie
sposób ukryć, że Władca Pierścieni to
klasyka powieści fantasy, a J. R. R. Tolkien to postać, którą
każdy przynajmniej kojarzy, nawet jeśli nie jest fanem tego gatunku
literackiego. Świat przedstawiony w jednej z najsłynniejszych
trylogii jest jednak tak rozbudowany, że nie ogranicza się tylko do
Władcy Pierścieni i
Hobbita, ale też
został opisany w innych książkach autora, jak chociażby
Silmarillion czy
Opowieści z Niebezpiecznego Królestwa.
Jedną z historii, które zostały przedstawione w Silmarillionie,
zredagowanym już przez syna Tolkiena, jest opowieść o dzieciach
Hurina, która dorobiła się teraz ponownego polskiego wydania.
Blogerka, sprzedawca stali, kocia matka, filolog i historyk z zamiłowania. I wielka miłośniczka książek od ponad 20 lat. Zapraszam Was do mojego małego kąta, gdzie poczytacie bardzo subiektywne opinie o książkach.