Krzywda - Paweł Rzewuski
Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, czy na polskiej scenie literackiej pojawi się następca naszego noblisty, Henryka Sienkiewicza, to właśnie rozwiewam wasze wątpliwości. Bo oto przedstawiam wam Pawła Rzewuskiego i jego Krzywdę, znakomicie podtrzymującą literacką tradycję sienkiewiczowskiej Trylogii.
Ostatnio miałam szczęście do powieści szkatułkowych, bo Krzywda to już druga tego typu opowieść, która wpadła w moje ręce po Rękopisie znalezionym w Saragossie. Co ciekawe, obie je łączy również ich umiejscowienie na planszy gatunkowej – jedna i druga są pomieszaniem powieści historycznej z większą lub mniejszą ilością elementów fantastycznych. Atmosfera w obu powieściach też jest bardzo zbliżona, co poczytuję tylko i wyłącznie za zaletę.
Czas, nawet jeśli nie płynie szybko, to prędko wypiera, co złe.
Paweł Rzewuski swoim bohaterem czyni ślepego szlachcica, wędrującego przez Rzeczpospolitą pierwszej połowy XVII wieku, jak długa i szeroka, wraz ze swoim towarzyszem, niemową o niemal anielskiej urodzie. Bezimienny szlachcic opowiada napotkanym ludziom historię Stanisława Wróblewskiego herbu Krzywda, który krąży po świecie w poszukiwaniu swojego przeznaczenia. Świat ten wypełniony jest nie tylko herbowymi i chłopami, ale też stworzeniami z legend i podań, jak wilkołaki czy południce. I chociaż mogłoby się wydawać, że to one są największym niebezpieczeństwem, jakie może czyhać w życiu na człowieka, to okazuje się, że tak naprawdę najgroźniejszym i najokrutniejszym z nich wszystkich jest sama istota ludzka.
Pies to polowania, to druh wierny i przyjaciel. Ozdoba każdego domu.
W tej książce nie znajdziemy akcji pędzącej na łeb na szyję czy wielkich, epickich bitew jak w Ogniem i mieczem Sienkiewicza. Tutaj pierwsze skrzypce gra atmosfera, pełna niedopowiedzeń, duszna i napięta. Ta historia przekonuje do siebie najbardziej językiem i stylem, w jakim jest napisana, chociaż fabuła i bohaterowie są równie dobrze i mocno dopracowani. Konstrukcja opowieści przypomina puzzle – każde opowiadanie o Wróblewskim to kolejny element układanki, dzięki któremu powoli uzyskujemy pełen obraz jego życia i zmierzamy wraz z naszym bohaterem do spotkania jego przeznaczenia.
Dla niego król to król, a król jest jak ojciec czy raczej wuj. Słuchać się trzeba.
Z powodu osadzenia Krzywdy w czasach XVII-wiecznej Rzeczpospolitej od razu nasunęło mi się też skojarzenie z książkami Jacka Komudy. Jednak w tym przypadku podobieństwo kończy się na czasie akcji oraz na wprowadzeniu elementów horroru do fabuły. Rzewuski w porównaniu do Komudy pisze językiem bardziej stylizowanym na siedemnastowieczny. Swoich bohaterów autor Krzywdy traktuje też z większą empatią i elegancją. Kobiety u niego nie są tylko pięknymi laleczkami mającymi za zadanie jedynie dać upust chuci mężczyznom, a pełnią ważną rolę w fabule i są jej istotnym elementem.
W Rzeczypospolitej szlachta miała trzy pasje wielkie - konie, psy i szable, przy czym łatwiej było spotkać Żyda w kontuszu niż szlachcica, co by rumaków nie miłował.
Paweł Rzewuski opowiada nam historię o ludzkiej głupocie, chciwości, odpokutowaniu za winy. Tytuł, jak i herb głównego bohatera są w kontekście fabuły wielce znaczące i można je interpretować na mnóstwo sposobów. Dla mnie ta książka była przede wszystkim o krzywdzie – nie tylko Stanisławie Wróblewskim tego herbu, ale też o tej, którą ludzie potrafią sobie nawzajem wyrządzić z głupoty albo chciwości.
Ano pisze, że naszą Rzeczpospolita rozerwą między sobą insi, jeśli nie będziemy razem, tylko każdy jeden swoją prywatę uprawiał będzie.
Ta opowieść jest napisana pięknym językiem, a świat duchów ze słowiańskich podań i chrześcijańskich diabłów spotyka się w niej z tym rzeczywistym, historycznym. Czytelnik wraz z bohaterami przemierza siedemnastowieczną Polskę, zdążając na spotkanie nemezis Wróblewskiego w karczmie położonej gdzieś na zamarzniętym Bałtyku. W trakcie tej wędrówki nie raz i nie dwa pochyli się nad kondycją rodzaju ludzkiego, a na koniec pojawi się pytanie, czy nasza natura tak naprawdę w jakikolwiek sposób uległa przemianie w stosunku do tej sprzed prawie czterystu lat.
Wszystkie cytaty pochodzą z książki Krzywda Pawła Rzewuskiego.
.png)

.png)



Komentarze
Prześlij komentarz