Utajony Front Objazdowy - Lucyna Grad
Debiuty bywają różne – raz lepsze, a raz gorsze. Jednak znaleźć debiut, do którego nie można się przyczepić i który kradnie serce po pierwszych kilku stronach, to jak wygrać szóstkę w totka. I takie szczęście spotkało mnie, gdy w moje ręce trafił Utajony Front Objazdowy Lucyny Grad.
To jest specyficzna książka i zdaję sobie sprawę, że nie każdemu się spodoba, ale naprawdę warto dać jej szansę. Humor i postaci, które stworzyła autorka, trafiły do mnie od pierwszej strony. Śmiałam się i płakałam na przemian, czytając o perypetiach bohaterów. Tak jak klimat, tak i tematyka powieści są bardzo oryginalne, ale zajmijmy się tym po kolei.
[...] wszystkie bajki są zmyślone, ale niektóre czekają, żeby się spełnić.
Historia zaczyna się w Azji Środkowej, w Taszkiencie, skąd zostaje uprowadzony pociąg. Grupa śmiałków, Polaków będących na zesłaniu po I wojnie światowej, postanawia uciec z bolszewickiej niewoli i przedostać się do wojsk brytyjskich. Wydaje się, że ta próba jest z góry skazana na niepowodzenie, bo i wojna cały czas przypomina o sobie, a i w pociągu zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Jednak mimo tego, mimo okoliczności, które są wybitnie niesprzyjające, bohaterów nie opuszcza wisielczy humor, szaleńcza odwaga i straceńczy upór.
Cisza. Taka, w której każdy udaje, że wciąż trzyma ster, choć w głębi wie, że wszyscy stoją nad rozlanym mlekiem. I to kwaśnym.
To, co urzekło mnie najbardziej, to klimat powieści. Lucyna Grad stworzyła historię oniryczną, baśniową, w której nic nie jest pewne na sto procent, a bajki opowiadane przez bohaterów przenikają do rzeczywistości, tworząc ją na nowo. I chociaż większość postaci jest wobec nich sceptyczna, to zdarzają się i tacy bohaterowie, którzy w nie wierzą, a dzięki temu ratują całą wyprawę przed tragicznym końcem. I jak tu nie uwierzyć, że baśnie potrafią odmienić nasz świat, gdy czytamy o chłopaku, który samym patrzeniem na nadjeżdżający rosyjski pociąg potrafił go zmniejszyć i zawrócić? Nie wspominając o sposobie selekcji do ucieczki, którym były wręczane zesłańcom pestki różnych owoców jak bilety podróżne, a w zależności od gatunku owocu oznaczały przynależność i obowiązki w trakcie ucieczki. Tylko dzieci uwierzyłyby w takie historie, ale w Utajonym Froncie Objazdowym wszystko jest możliwe.
[...] Azja to nie kontynent, a opowieść. Nasz pociąg jedzie nie po szynach, tylko po niciach dawnych legend. Tu baśnie nie kurzą się w książkach, one żyją w piasku, ruinach, w krzyku wiatru. To ziemia, która nie opowiada historii, one je urzeczywistnia.
Bohaterowie bez wyjątku skradli moje serce. Boruta czy Zośka, samozwańcza dziennikarka, to postaci charakterne. Boruta, zmęczony życiem i odpowiedzialnością żołnierz, chce zrobić wszystko, by ucieczka się powiodła. Zośka, zgryźliwa, sarkastyczna i nie do przegadania pannica, dokumentuje w formie gazetki podróż pociągu przez wrogie ziemie. Zarysowany między nimi, delikatny związek jest tak ujmująco poprowadzony, że całkowicie przepadłam, czytając ich wspólne sceny. Nie ma tu wielkich uniesień, wielkich wyznań – jest szara codzienność, ogrom odpowiedzialności i trosk, i jeszcze więcej strachu, że zostaną odkryci, trafiając tym samym przed pluton egzekucyjny.
Wiadomo, nadzieja to matka naiwnych, a ojcem całej tej sytuacji był najpewniej bimber.
Z debiutami mam bardzo skomplikowaną relację, bo zazwyczaj, mimo najszczerszych chęci trudno mi znaleźć w nich plusy. W Utajonym Froncie Objazdowym nie umiałam znaleźć minusów. Chociaż na początku próbowałam zrozumieć, dokąd właściwie zmierza cała akcja i o co w niej chodzi, to później pozwoliłam, by historia porwała mnie ze sobą i zostawiłam w niej kawał serca. Niespotykana tematyka, jak bajki z Azji Środkowej, postaci, których los nie jest nam obojętny, i wciąż pędzący przed siebie pociąg zabierają czytelnika w magiczną podróż, z której bardzo nie chce się wracać. Takich debiutów życzę wszystkim czytelnikom i autorom.
Wszystkie cytaty pochodzą z książki Utajony Front Objazdowy Lucyny Grad.
.png)

.png)



Komentarze
Prześlij komentarz