Choroba sprawą państwową – recenzja "Jedynej takiej choroby" E. Zdebskiej
Wiem, że ostatnio zarzekałam się
jak głupia, że po debiuty więcej nie sięgnę. Ale wiecie, jak to
jest? Zarzekała się żaba mułu, a w błoto wpadła... Skuszona
opisem, zdecydowałam się sięgnąć po Jedyną taką
chorobę E. Zdebskiej. I całe
szczęście, że podjęłam taką decyzję, bo przynajmniej nie
ominęła mnie całkiem lekka i przyjemna lektura.


