Chcesz balonik? - recenzja "Tego" Stephena Kinga

Nie ukrywam, że lubię długie książki, ale przeczytanie ponad tysiąca stron przy pracy i domowych obowiązkach zajęło mi ponad miesiąc. Dlatego też dopiero teraz pojawia się kolejna recenzja mojego autorstwa, ale mam nadzieję, że Was naprawdę zachęcę do przeczytania tej cegły. Miłej lektury!

***



Jak wiadomo, do szeroko pojętej fantastyki należą również horrory i powieści grozy. A klasykiem tego gatunku jest w literaturze współczesnej z całą pewnością Stephen King. Przez jednych znienawidzony i uważany za nudziarza jakich mało, przez innych ubóstwiany i kochany bezgranicznie. Szczerze powiem, że moja fascynacja jego twórczością plasuje się gdzieś pomiędzy tymi dwoma skrajnymi punktami i waha się jak na dobrze rozbujanej huśtawce. Z jednej strony uwielbiam jego książki, a z drugiej wywaliłabym sporo stron, bo są tak nieznośnie długie, że już nie mam sił ich czytać do końca. Ta moja nie do końca sprecyzowana sympatia do autora była powodem, aby zakupić „To”, kiedy tylko książka pojawiła się w nowym wydaniu w księgarniach. I, będąc już całkowicie szczerą, uległam też przy okazji powszechnej komercjalizacji – do przeczytania akurat tej pozycji nieomal przymusiła mnie premiera filmowej wersji powieści. Po jej premierze nie pozostało mi nic innego, jak tylko zabrać się za lekturę jeszcze przed obejrzeniem filmu. Wszak musiałam najpierw sprawdzić, czy ta „cegła” przypadnie mi do gustu. A odpowiedź na to pytanie poznacie poniżej.
Akcja powieści w większości toczy się na terenie miasteczka Derry w stanie Maine. Derry to mała, senna miejscowość, jakich wiele w Ameryce, ale skrywa ona w sobie straszną tajemnicę. Co dwadzieścia siedem lat następuje tu cykl okropnych zbrodni o niewyjaśnionych przyczynach, które nie mają oddźwięku nigdzie na zewnątrz – wygląda to trochę tak, jakby Derry było otoczone szczelną kopułą, która nie przepuszcza żadnych informacji o tragediach w miasteczku. Mamy tu nie jednego, ale aż siódemkę bohaterów: Bill Denbrough, Eddie Kaspbrak, Stan Uris, Mike Hanlon, Beverly Marsh, Richie Tozier i Ben Hanscom, czyli tzw. Klub Frajerów – dzieciaków, które bawią się w swoim gronie i starają trzymać się z daleka od kłopotów. Ich życia Los splata w jedno i zmusza do bezwzględnej walki z Tym, które na samym początku zabija młodszego braciszka Billa, George'a. To, ukazujące się dzieciom najczęściej jako przerażający klown Pennywise, żywi się ludzkim strachem i dlatego przybiera najstraszniejszą dla oglądającego Je dziecka formę, z którą każde z wybranej siódemki musi zmierzyć się samo. Akcję rozpoczynamy w 1958 roku, a potem przeplata się ona z rokiem 1985, kiedy to nasi bohaterowie są już dorośli i muszą powrócić do rodzinnego miasta, by jeszcze raz przeciwstawić się Temu i spróbować Je ostatecznie pokonać.
Jak na horror, to muszę przyznać, że niespecjalnie się bałam. Prześladował mnie raczej swoisty niepokój przez całą lekturę opasłej, bo ponad tysiąc stronicowej książki. To, pojawiające się jako klown, Oko, ptak, itd. jest uosobieniem wszystkiego, co złe w ludziach i wszystkich ludzkich lęków. Takie najczystsze zło mogą pokonać tylko dzieci – połączone ogromną przyjaźnią i, przede wszystkim, wierzące. Bo, powiem to głośno, „To” jest bardzo mądrą i wiele nas uczącą książką. Jej pierwszą nauką jest to, że żeby pokonać niektóre lęki musimy po prostu uwierzyć, że nam się uda. Właśnie taką wiarę ma nasza siódemka – wierzą we Wróżkę Zębuszkę, w Świętego Mikołaja, w superbohaterów z komiksów. Gdy dorastamy, tracimy tę wiarę, opuszcza nas ona samoistnie w starciu z szarą i ponurą rzeczywistością. Dopiero postawieni przed ostatecznością, jesteśmy w stanie odnaleźć w sobie dziecko i na powrót uwierzyć w magię, która nas otacza, i niespotykane na co dzień istoty. Druga nauka, jaka płynie z lektury „Tego” to wiara w przyjaźń. Gdyby któreś z naszej siódemki pozostało samo, nie potrafiłoby pokonać Tego i wszystko pozostałoby bez zmian. Mają dookoła siebie przyjaciół, każde z dzieci umiało zmierzyć się z Tym, co je najbardziej przerażało, a ich połączona moc i przyjaźń być może doprowadzą do zwycięstwa nad potworem.
Powieść to naprawdę opasła księga – jak już pisałam, liczy sobie ponad tysiąc stron. Jeśli mam być szczera, to osobiście skróciłabym ją o kilkaset stron. Momentami lektura dłużyła mi się wręcz niemiłosiernie przez rozwlekłe, bardzo szczegółowe, wprost drobiazgowe opisy uczuć i krajobrazów Derry. Wynagradzała mi to jednak akcja, która po takich opisach nabierała jeszcze większego rozpędu. Nie nazwałabym tej książki horrorem, a może bardziej thrillerem, chociaż obawiam się, że gdy będę oglądać najnowszą ekranizację, to chyba umrę ze strachu i tyle ze mnie będzie. Bohaterowie są odmalowani znakomicie – każde z tej siódemki ma swój charakter, swoje problemy, zalety i wady, żadne nie jest idealne. I chociaż poznajemy ich jako dwunastolatków, to wydają się być bardzo dorośli, zbyt dorośli jak na swój wiek. Każde z nich ma też za sobą jakąś traumę z dzieciństwa, która ciągnie się za nim całe życie i wywiera na nie wpływ. Nawet postaci drugoplanowe, jak najgroźniejsze, bijące młodszych i słabszych, dzieciaki w całym Derry, są przedstawione wyraźnie i od samego początku budzą naszą niechęć i kompletny brak sympatii.

W ramach podsumowania muszę stwierdzić, że chociaż lektura jest długa i zabrała mi o wiele więcej czasu niż przewidywałam, to nie żałuję wcale czasu, jaki nad nią spędziłam. Napisałabym, że ta książka bawi i uczy, ale mogłoby to dziwnie zabrzmieć, zważywszy, że to King, a on raczej rzadko kiedy bawi, a częściej przeraża. Z całą pewnością jest to jednak mądra powieść, która przy uważnej lekturze może nas wiele nauczyć i która, według mnie, wpisała się już do kanonu powieści grozy.

A czy ktoś z Was już czytał "To" i ma swoje zdanie na temat książki?
A może polecicie mi inne powieści o podobnej tematyce?




Autor: Stephen King

Tytuł: To

Ilość stron: 1104

Wydawnictwo: Albatros

28 komentarzy:

  1. Skoro już przeczytane, to muszę spytać - kiedy idziemy do kina? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choćby jutro, ale jest jeden warunek - biorę ze sobą kocyk, żeby się pod nim chować ze strachu :D

      Usuń
  2. Nadal boję się tej książki :) Klauny są dla mnie przerażające i bez czytania horrorów na ich temat. Inna sprawa, że pewnie w końcu się przemogę - chciałabym zobaczyć film, a jednak w tym przypadku lepiej chyba najpierw poznać pierwowzór...
    Pozdrawiam i poobserwuje sobie :)
    Ewelina z Gry w Bibliotece

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klaunów się nie boję i w sumie tutaj też mnie Pennywise nie przeraził :) Ale na filmie już wiem, że będę obgryzać paznokcie ze strachu :D

      Usuń
  3. Ja jakoś nie mogę przekonać się do Kinga, przeczytałam póki co tylko "Wielki marsz" i jakoś nie mogę dalej ruszyć z miejsca...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może od złej lektury zaczęłaś? :) Nie polecam akurat "Tego" na pierwszy ogień, bo jest strasznie długie, ale taka "Carrie" albo "Cmętarz zwieżąt" (od niego ja zaczynałam) powinny się nadać ;)

      Usuń
  4. Kurcze kilka razy podchodziłam do Kinga i jakoś nigdy mnie do siebie nie przekonał, ale może powinnam dać szanse jego najsławniejszym powieścią- myślę, że "To" byłoby dobrym wyborem :)

    Book Beast Blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie przeraża Cię objętość, to z pewnością Ci się spodoba :)

      Usuń
  5. Bardzo podoba mi się Twoje odczytanie tej książki! Nie czytałam jeszcze Kinga, gdyż jakoś mnie nie ciągnie do jego twórczości, bo nie przepadam za horrorami. Co prawda grubość rzadko mnie przeraża, ale tym razem — ponad tysiąc stron? Musiałoby być nie wiadomo jak wciągające, abym sięgnęła ;) Mimo to nie mówię tej książce "nie". Ostatecznie jeszcze nie wiem przecież, czy byłabym zwolenniczką tego pisarza czy raczej bym go nie polubiła :) Mam już na oku inną książkę Kinga i myślę, że od tej zacznę, a czy sięgnę po "To"? Zobaczymy, czy zaprzyjaźnię się z tymi powieściami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Horrorem naprawdę tej książki nie nazwałabym, dla mnie to był bardziej dreszczowiec albo thriller, bo naprawdę się nie bałam kompletnie. A jaką książkę masz na oku aktualnie do przeczytania z Kinga? :)

      Usuń
  6. Byłam na filmie i bardzo mi się podobał, ale o nim sama pomyślałam, że kiepski z niego horror. Myślałam, że może książka jest straszniejsza ale wychodzi na to, że nie, bo nie jesteś pierwszym głosem, który tak twierdzi, a na który się ostatnio natknęłam :) W sumie zastanawiam się, jaka książka w takim razie byłaby takim strasznym horrorem... pragnę mocnych wrażeń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponoć "Carrie" i "Lśnienie" Kinga są o wiele straszniejsze, ale sama jeszcze nie czytałam (czekają na półce), więc nie dam sobie nic uciąć ;)

      Usuń
  7. Jak widać wartościowa powieść :) Jeszcze nie przeczytałam nic Kinga! Pora to nadrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest moje drugie spotkanie z Kingiem i czuję, że będzie to dłuższa znajomość, więc zachęcam gorąco! :)

      Usuń
  8. Książkę sobie odpuszczę, przerażają mnie jej gabaryty! :D

    Pozdrawiam serdecznie ♥♥
    Nie oceniam po okładkach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiesz, że jestem dziwna, ale właśnie grubość książki jest u mnie częstym wyznacznikiem, czy jakiś egzemplarz kupić, czy nie - im grubsza, tym lepiej :D Ale zachęcam do przeczytania, choćby nawet na raty ;)

      Usuń
  9. Muszę przyznać, że nigdy nie przeczytałam ani jednej książki Kinga. O zrecenzowanej przez Ciebie powieści było głośno, jak wspomniałaś, z racji premiery filmu, i muszę przyznać, że byłam bliska skuszenia się na kupno tej książki, ale jakoś tak mi przeszło! :)
    Nie mniej jednak po zapoznaniu się z Twoją opinią udam się do biblioteki i wypożyczę ją sobie. Opasłe tomy nie są mi straszne, ale mam nadzieję, że zawartość tego będzie .. :)

    pozdrawiam,

    Justyna z

    live-and-let-read

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Cię zachęciłam do lektury :) Ja sama rzuciłam się na lekturę ze względu na film, wychodząc z założenia, że najpierw książka, a dopiero potem ekranizacja (której do tej pory nie obejrzałam). Daj znać, czy się podobało po przeczytaniu!

      Usuń
  10. Z pewnością nie przeczytam :( Za bardzo się boję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co Ty, naprawdę nie ma czego, wcale nie jest straszna ;)

      Usuń
  11. Książka wciąż przede mną i naprawdę nie mogę się tego doczekać. Na filmie więcej się śmiałam niż bałam, mam nadzieję, że książka mnie nie zawiedzie :D

    Pozdrawiam, she__vvolf ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie odrobinę zawiodłam, bo spodziewałam się więcej grozy, ale mimo to polecam gorąco :)

      Usuń
  12. Ja mam problem z Kingiem od kiedy pamiętam, podchodziłam do jego twórczości wielokrotnie - z rożnym skutkiem, ale nigdy nie było strasznie... Król Horrorów! GDZIE? Wszyscy mówią żebym zabrała się za To/Cmentarz zwierząt/Lśnienie, to ostatnie nie wchodzi w rachubę bo ekranizacja była najgorszym filmem jaki moje oczy w życiu widziały. Może skusze się w końcu na "To" i odczaruje dla siebie Kinga :)

    booklicity.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam "To" i "Cmętarz zwieżąt" i na żadnym się jakoś nie bałam... Więc chyba pozostało mi sprawdzić "Lśnienie" ;)

      Usuń
  13. Oo nie slyszalam o tej książce wcześniej :)
    Zapraszam do obserwacji mojego bloga!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa, gdzie się uchowałaś, bo trąbili o niej jak była promocja filmu aż bolało :) Zachęcam do nadrobienia tego niedopatrzenia ;)

      Usuń
  14. Ponad tysiąc stron to niezłe wyzwanie, ale chętnie bym się go podjęła;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o długość, to faktycznie, jest to wyzwanie, ale w sumie nie żałuję, że przez nią przez miesiąc brnęłam ;)

      Usuń

Copyright © 2014 Wiewiórka w okularach , Blogger